- Robota wykonana, dobry start do ligi - lakonicznie podsumował swój występ Shaun Murphy, który przez niespełna dwie godziny meczu zarobił 7 tysięcy funtów (po tysiąc za każdego frejma i tyle samo za każdą z dwóch setek).
- To jest jednak długi turniej i nie to jak zaczynasz liczy się najbardziej. Ważne, żeby na końcu być w czwórce [dającej awans do półfinałów - przyp.] - podkreślił Anglik, który w poprzedniej edycji ligi z ledwością wyszedł z grupy.
Jeden punkt w meczu Murphy zapewnił sobie po wbiciu brejka w wysokości 124, co dało mu prowadzenie 3-1 w meczu. W następnej partii po zrobieniu 51 w podejściu obrońca tytułu popełnił jeden z nielicznych prostych błędów. Oddał tym samym stół Ding Junhuiowi, który jednak nie był w stanie tego do końca wykorzystać. Chińczyk, mając w brejku 31 punktów, spudłował szkolną czerwoną do środkowej kieszeni. Powiększenie przewagi przed Murphy'ego do bezpiecznego dystansu było formalnością.
Po zapewnieniu sobie kompletu punktów Anglik zapewnił sobie jeszcze lepszą wypłatę wbijając w ostatniej partii drugiego trzycyfrowego frejma. Spotkanie zakończył efektownym dublem na czarnej po długości stołu do żółtej kieszeni.
- Wynik jest dla mnie bardzo pochlebiający, ale też trzeba przyznać, że w niektórych fragmentach Ding grał naprawdę dobrze - zauważył Murphy.
W drugim spotkaniu brejki sypały się jak z rogu obfitości, choć setkami również popisywał się tylko jeden zawodnik. Ronnie O'Sullivan - skarżący się na bóle pleców, przez które najprawdopodobniej zabraknie go w Shanghai Masters - wbił w meczu z Maro Fu 119, 103, a także 76 i 61. Wszystko to wystarczyło do zaledwie remisu.
I to remisu, z którego bardziej zadowolony powinien być właśnie O'Sullivan, który przez całe spotkanie gonił wynik wyrównując za każdym razem, kiedy Fu uciekał na jedną partię.
- Remis 3-3 wydaje się uczciwym rezultatem - podsumował Fu. - Obaj mieliśmy szanse na wygrane meczu. Dzięki temu, że w tym sezonie jest więcej okazji do grania w turniejach, czuję się przy stole znacznie pewniej. Mam nadzieję, że uda mi się taką grę utrzymać - dodał.
- Zagrałem dzisiaj dobrze, szczególnie, kiedy już byłem między bilami. Marco wyglądał bardzo solidnie, więc muszę być zadowolony z jednego punktu - zgodził się Ronnie.
Wyniki pierwszego dnia Premier League 2010:
Shaun Murphy 5-1 Ding Junhui
71-51(Ding), 69(45)-38, 0-128(65,63), 124(124)-0, 86(55)-31(31), 109(109)-0
Ronnie O’Sullivan 3-3 Marco Fu
4-70(63), 137(76,61)-0, 34(34)-71(47), 141(119)-0, 0-87(87), 103(103)-36(36)
Pełny terminarz znajdziecie pod tym linkiem.



From Official Website





















