Ronnie O'Sullivan i Stephen Hendry dzielą między sobą dziesięć tytułów mistrza świata i czternaście w Premier League. Mają też do spółki 58 tytułów rankingowych, 18 maksymalnych brejków, ponad tysiąc trzysta setek i blisko 15 milionów funtów zarobionych przy stole. Nawet gdyby obaj byli kompletnie bez formy i grali o butelkę oranżady, trybuny każdej snookerowej hali wypełniłyby się do ostatniego miejsca.
Nie inaczej było w Grimsby Auditorium, gdzie 1200 fanów oklaskiwało emocjonujący pojedynek "Rońka" i "Heńka". Faworytem tradycyjnie był O'Sullivan, ale już po czterech frejmach - kiedy Hendry prowadził 3-1 - wiadomo było, że w najlepszym wypadku uzyska remis.
- Jestem zadowolony ze swojej postawy w końcowych partiach - powiedział O'Sullivan. - Czasami grając ze Stephenem czuję ten dreszcz emocji. Może powinienem grać z nim częściej, bo z innymi rywalami zdarza się, że ogarnia mnie senność. Cieszy dzisiejszy remis. Uważam, że był to najlepszy mecz, jaki rozegraliśmy ze Stephenem. Publiczność była wspaniała i zawsze chętnie zagram w Grimsby - przyznał najbardziej ekscentryczny snookerzysta obecnych czasów.
Stephen Hendry z kolei chętnie zamieniłby emocje na komplet punktów, bo po rozegraniu czterech spotkań jego dorobek nie gwarantuje awansu do półfinałów.
- Myślę, że w końcówce zagrałem strasznie - irytował się Hendry. - Obaj mieliśmy swoje szanse, powinny były paść setki, więc może do obejrzenia to był dobry pojedynek. Jednak prowadząc 3-1 bardzo chciałem wygrać, a to się nie udało - dodał nieco rozczarowany Szkot, który w każdym ze swoich czterech zakończonych meczów miał dwufrejmowe lub wyższe prowadzanie, a wygrał tylko raz.
O'Sullivan, z dwoma zwycięstwami i dwoma remisami, jest na pierwszym miejscu tabeli Premier League. Hendry na otwarcie rozgrywek zanotował niespodziewaną porażkę 2-4 z Juddem Trumpem (mimo prowadzenia 2-0), remis z Johnem Higginsem (mimo prowadzenia 2-0...) i wygraną z Neilem Robertsonem 5-1 (...mimo prowadzenia 2-0). Teraz dołożył punkcik po remisie z Ronniem (mimo prowadzenia 3-1). Wciąż ma los w swoich rękach, ale nie może pozwolić sobie na poważniejsze straty w ostatnich meczach z Shaunem Murphym i Marco Fu.
Murphy - siedem tysi i gra dalej
Ci dwaj ostatni zamykają obecnie ligową tabelę. Złożyło się tak, że to właśnie oni weszli na stół zaraz po wyżej opisanym meczu gigantów. Fu, dla którego był to mecz ostatniej szansy, wystartował wybornie wbijając 91 punktów w brejku. Potem jednak pudłował nie tylko trudne bile i do końca meczu zdobył łącznie zaledwie 26 oczek.
Początkowo niemrawy Murphy z frejma na frejma grał lepiej. W czwartej partii bliski był wbicia pierwszego maksymalnego brejka w historii rozgrywanej od 1987 roku Premier League. Na 13. czarnej nie wypracował sobie jednak kąta, a późniejsze próby ratowania maksa skończyły się pudłem przy 105 punktach.
Frejma na 4-1 Anglik okrasił 134-punktowym podejściem. Miał też szansę na trzecią setkę w trzeciej kolejne partii, ale skończyło się na 62 punktach.
Wieczór w Grimsby Auditorium Shaun Murphy może zaliczyć do udanych. Po pierwsze - przedłużył swoje szanse na zajęcie jednego z czterech premiowanych awansem miejsc. Po drugie - zarobił 7 tys. funtów (5 tys. za wygrane frejmy i 2 tys. za setki). Marco Fu z jednopunktowym dorobkiem z czterech meczów w praktyce nie liczy się już w wyścigu o półfinały.
Wyniki meczów Premier League rozegranych 22 października w Grimsby:
Ronnie O'Sullivan 3-3 Stephen Hendry
1-75(51), 38-65(35), 78(78)-0, 0-76(76), 99(95)-0, 68(42)-7
Shaun Murphy 5-1 Marco Fu
1-117(91), 63(50)-14, 88(62)-5, 105(105)-0, 134(134)-0, 92(62)-7
W najbliższej serii spotkań, 29 października, zagrają:
John Higgins - Neil Robertson
Shaun Murphy - Stephen Hendry



Imago





















