Eurosport Logo
Follow Eurosport on FacebookGet all the latest sports news directly on your wall 
W Eurosport Player
 Roland Garros 2012Oglądaj teraz 
 Siatkówka: Korea Pd - SerbiaOglądaj teraz 
Teraz w Eurosporcie
  • 09:31 TENIS
    TENIS: French Open, Paryż, Franc...
  • 07:30 TENIS
    TENIS: French Open, Paryż, Franc...
 
 
 
Snooker - Power Snooker

Moc była z O'Sullivanem

Od kiedy pojawiły się pierwsze informacje o Power Snookerze nikt nie miał wątpliwości, że to turniej skrojony pod Ronniego O'Sullivana. Pierwsze zawody rozegrane w tej oryginalnej formule w pełni potwierdziły te zapowiedzi - 34-letni Anglik w efektownym finale pokonał Ding Junhuia 572-258.

 
Moc była z O'Sullivanem - Snooker - Power SnookerFrom Official Website
 

- Świetny turniej, publiczność była wspaniała. Szczerze mówiąc wcale nie chcę, żeby to się kończyło. Nie miałbym nic przeciwko, żeby trwało to dalej - mówił wyraźnie podekscytowany O'Sullivan w pomeczowym wywiadzie.

- Bardzo się cieszę, że wreszcie godnie snooker został wprowadzony w 21. wiek. Przez lata dreptaliśmy w miejscu, a pozostałe dyscypliny szły naprzód. Ja jestem tylko tego małą częścią - dodał skromnie.

Za zwycięstwo w jednodniowym turnieju, w którym rozegrał 90 minut efektywnego czasu gry, otrzymał 35 tysięcy funtów. Konto pokonanego Chińczyka zostało zasilone kwotą 15 tysięcy funtów.

PRZECZYTAJ o przepisach Power Snookera

Finałowy pojedynek nie zaczął się najlepiej dla faworyta. To Ding Junhui dyktował grę w pierwszej partii. Na dodatek O'Sullivan w nieroztropny sposób zmarnował to, co w Power Snookerze jest niezwykle mocną bronią - rozbicie. Przez nieuwagę w drugim frejmie ustawił białą bilę minimalnie poza obszarem bazy i po otwarciu czerwonych usłyszał komendę "faul" słusznie wywołaną przez Michaelę Tabb.

Po chwili Ding prowadził już 151-7, niespodziewanie spudłował łatwą bilę i... show rozpoczął O'Sullivan. W mgnieniu oka wbił swoją pierwszą setkę w finale. Wyczyn powtórzył w czwartej partii, którą wygrał "z kija" obejmując na 6 minut i 40 sekund prze końcem prowadzenie 511-180 w praktyce przesądzając już losy meczu.

Moc była z O\'Sullivanem - Snooker - Power Snooker Późniejsze podrygi Ding Junhuia nic już zmienić nie mogły, ale przynajmniej poprawiły jego stan posiadania i pozwoliły żywiołowo - choć nieraz też wulgarnie - reagującej publiczności zaangażować się w widowisko jeszcze bardziej.

- Prawdę powiedziawszy to (trofeum) jest tym, którego zdobycie sprawiło mi najwięcej radości - podkreślił O'Sullivan, który w karierze wygrał 22 turnieje rankingowe.

- Atmosfera była wspaniała. Kibice również. Wygląda na to, że każdy dzisiaj spędził miły dzień. Power Snooker to całkiem nowa formuła, ale z pewnością jest dla niej miejsce. Chcę grać w to więcej i jestem przekonany, że tego samego chce telewizja i ludzie to oglądający - przekonywał Ronnie.

"Pot brown"

Ciężko ocenić "nowego snookera" po tym jednym turnieju. Było jednak to, na co nie można liczyć w Crucible Theatre, czy w Wembley Arena - śpiewająca publika, zagrania regularnie wykonywane w czasie kilku sekund, piękne kobiety wprowadzające na arenę zawodników, wątpliwej jakości ekscytacja brązową bilą...

Na pewno jest jeszcze za wcześnie, żeby Power Snooker zastąpił klasyczną odmianę tej gry. Na pewno nie są gotowi jeszcze na to kibice, ani w większości zawodnicy. Na pewno też nie taka jest intencja twórców tej gry. Na pewno jednak Power Snooker zasługuje na kolejne szasne.

Moc była z O\'Sullivanem - Snooker - Power Snooker Czy, kiedy i gdzie je otrzyma? Dowiemy się raczej prędzej niż później.

WYNIKI PIERWSZEGO TURNIEJU POWER SNOOKER

ĆWIERĆFINAŁY

Ronnie O'Sullivan 338 - 196 Luca Brecel

Allister Carter 222 - 206 Mark Selby

Ding Junhui 331 - 246 Jimmy White

Shaun Murphy 331 - 274 Neil Robertson

PÓŁFINAŁY

Ronnie O'Sullivan 490 - 234 Allister Carter

Ding Junhui 263 - 132 Shaun Murphy

MECZ O 3. MIEJSCE

Allister Carter 299 - 102 Shaun Murphy

FINAŁ

Ronnie O'Sullivan 572 - 258 Ding Junhui

 
Skomentuj artykuł
 
7 Komentarze
Publikuj
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user
     
  • 7.
    sigmasixA ja jestem rozczarowany. Klasyczny snooker jest sam w sobie idealny, niczego mu nie brakuje. Jedyne może co bym zmienił to wprowadzenie 25 sek na wykonanie uderzenia z możliwością wzięcia time-aut-ów (jak w PLS)- to zapobiegło by ebdonizmom....Opublikowane 01/11/2010 o godz. 11:53
     
     
     
  • 6.
    sigmasix..... Co do power snookera to po pierwsze totalny brak emocji, brak historii meczu - już nic z tego turnieju nie pamiętam. Po kilkudziesięciu minutach nieuzasadnionych wrzasków upitych pseudo kibicow widowisko stalo się męczące nie tylko dla mnie, ale zauważyłem tez ze sami gracze poprostu mieli dość....Opublikowane 01/11/2010 o godz. 11:52
     
     
     
  • 5.
    sigmasix....Moja kolezanka najtrafniej to ujeła: snooker z przydrożnego baru!!! Przez ten nieokiełznany ryk jakość zagrań bardzo podupadła - jak tu się skoncentrować w takiej atmosferze. Też wywiad Ronniego na koniec jakiś taki sztuczny i wymuszony, że niby wspaniała publiczność i atmosfera. No ale za miesiąc już normalny snooker - uff!!! Pozdro!Opublikowane 01/11/2010 o godz. 11:52
     
     
     
  • 4.
    janekpbardzo fajnie się to oglądało:) chyba sam założę osiedlowy fanclub brązowej bili;) ale i tak najważniejsze było dla mnie zwycięstwo Murphy'ego nad Robertsonem. i oczywiście mile zaskoczył mnie młody Luca Brecel. Niech odświeży trochę to stare towarzystwo:)Opublikowane 31/10/2010 o godz. 17:22
     
     
     
  • 3.
    vojtekaveSama gra fajna,choć mniej emocjonująca.Przez ten luz(hałas)zatraca się dżentelmeństwo snookera.Opublikowane 31/10/2010 o godz. 10:43
     
     
     
  • 2.
    zenkomtrochę to pokraczne było. Nioe rozumiem dlaczego nie starają się uatrakcyjnić normalnego snookera, np. ograniczając czas na uderzenie, czy wprowadzając power bilę. Zamiast tego wymyślają jakieś hybrydy, ni to snooker ni to pool bilardOpublikowane 31/10/2010 o godz. 08:57
     
     
     
  • 1.
    fifa1Turniej jak turniej miał swe lepsze i gorsze momenty .O'Sullivan zgodnie z przewidywaniami najlepszy.Miła niespodzianka to Carter. Ale publika? Oglądało się to jak komediowy sitcom ze śmiechami spoza wizji... Cóż takie czasy.Opublikowane 31/10/2010 o godz. 07:58
     
     
     
 
 
Nie przegap
Eurosport.com
 
Na Facebooku
 
Na Twitterze
 
Na komórkę