Eurosport Logo
Follow Eurosport on FacebookGet all the latest sports news directly on your wall 
W Eurosport Player
 Roland Garros 2012Oglądaj teraz 
 Siatkówka: Korea Pd - SerbiaOglądaj teraz 
Teraz w Eurosporcie
  • 09:31 TENIS
    TENIS: French Open, Paryż, Franc...
  • 07:30 TENIS
    TENIS: French Open, Paryż, Franc...
 
 
 
Snooker - Mistrzostwa Świata

Historyczny triumf Neila Robertsona w Crucible

Neil Robertson pokonał w finale Graeme'a Dotta 18-13 i stał się pierwszym w historii Crucible Theatre australijskim mistrzem świata. Pierwsza z gratulacjami pośpieszyła mama zawodnika, której wsparcie było kluczowe dla rozpoczęcia profesjonalnej kariery przez Robertsona.

 
Triumf Neila Robertsona  - Snooker - Mistrzostwa ŚwiataImago
 

- To niewiarygodne, naprawdę nie mogę w to uwierzyć - cieszył się przepytywany na gorąco po wygranej Robertson.

- W moim meczu w drugiej rundzie przegrywałem 5-11 z Martinem Gouldem. Potem po półfinale z Ali Carterem byłem szczerze rozczarowany, że nie będzie przy mnie nikogo z rodziny podczas ostatniego meczu. Podróż z Australii zabiera przecież całą dobę.

PRZECZYTAJ o meczu z Gouldem: Drugi cud w Sheffield

- Wtedy okazało się, że mama zostawiła wiadomość na automatycznej sekretarce. Przekazała mi, że kiedy prowadziłem 15-9 po drugiej sesji z Carterem, ona złapała samolot. Dobrze się stało, że udało mi się dokończyć sprawę w półfinale! - śmiał się nowy mistrz świata.

- Oczywiście Australijczycy kochają olimpijczyków i mistrzów świata. Porażka w finale byłaby wielkim ciosem. Cała ta presja ciążyła na mnie i musiałem z tym sobie radzić. Mam jednak nadzieję, że ten sukces to początek czegoś nowego i że będziemy mogli mieć turniej rankingowy w moim kraju - wybiegł w przyszłość.

Od 68 lat albo nawet od zawsze

Na tytuł w zawodowym snookerze Australijczycy czekali 68 lat! Popularny "Robbo" stał się dopiero drugim w historii przedstawicielem tego kraju, któremu dane zostało sięgnąć po miano najlepszego na świecie. Poprzednio ta sztuka udała się Horace'owi Lindrumowi, który wygrał kwestionowane przez wielu zawody w 1952 roku. Wobec bojkotu niemal wszystkich liczących się wtedy graczy, do zmagań przystąpiło wtedy zaledwie... dwóch konkurentów.

Kiedy, mimo później pory, Crucible Theatre wypełnione niemal do ostatniego miejsca oklaskiwało sukces przybysza z antypodów, na arenę wbiegła mama snookerzysty okryta narodową flagą.

Triumf Neila Robertsona - Snooker - Mistrzostwa Świata Bez jej poświęceń i starań Neil nie powróciłby do Anglii w 2003 roku, żeby jeszcze raz spróbować sił w zawodowym snookerze. Nie byłoby przetrwania pierwszych sezonów w Main Tourze, pierwszego zwycięstwa rankingowego, do którego potem doszły jeszcze trzy kolejne. Nie byłoby wreszcie tegorocznego startu w mistrzostwach i triumfu, który wpisuje się wielkimi zgłoskami w historię snookera. Robertson stał się zaledwie drugim w historii Crucible mistrzem świata spoza Wysp Brytyjskich. Pierwszym jest Kanadyjczyk Cliff Thorburn, który w "Świątynii Snookera" wygrał w 1980 roku.

Wcale nie najpóźniejszy finisz

Od początku trzeciej sesji meczu poziom spotkania określony został ogromną presją ciążącą na obu zawodnikach. Pudła na prostych bilach i mnożące się błędy były konsekwencją wielkiej stawki. Nie można jednoznacznie stwierdzić, który z finalistów lepiej radził sobie z nerwami. Nie ma jednak wątpliwości co do tego, kto zrobił to skuteczniej.

- Naprawdę nie mogę w to jeszcze uwierzyć. To była katorżnicza praca przez cały mecz. Naprawdę ciężka, ciężka robota - powiedział Robertson tłumacząc pośrednio poziom meczu.

Triumf Neila Robertsona - Snooker - Mistrzostwa Świata - Presja przez finałem była niewiarygodna. Stawka była wielka i zawsze zadajesz sobie pytanie, czy dostaniesz jeszcze jedną szansę.

- Nie byłem w stanie wejść w jakikolwiek rytm, zbudować brejka i złapać płonność w grze. Graeme naciskając wynikiem pchał mnie do przodu - wyjaśnił.

- To był szarpany mecz - zgodził się pokonany w finale Dott. - Nie sądzę jednak, że ktokolwiek zarzuci nam, że staraliśmy się grać negatywnego snookera. Obaj robiliśmy co w naszej mocy, żeby pokazać dobry spektakl.

Mecz zakończył się niemal równo z najpóźniejszym finiszem w historii Crubile, którym wciąż pozostaje finał pomiędzy Johnem Higginsem i Markiem Selbym sprzed trzech lat. Szkocko-angielskie zmagania dobiegły wtedy końca o godzinie 1:54 polskiego czasu, czyli o... minutę później niż rywalizacja Robertsona z Dottem.

FINAŁ bila po bili - zapis relacji tekstowej

W zasadzie odpadł już w drugiej rundzie

Zaskakująco Neil Robertson w pięciu meczach w Crucible rozegrał zaledwie jeden z przedstawicielem pierwszej szesnastki światowego rankingu. Drogę do triumfu rozpoczął od ciężkiego meczu z Fergalem O'Brienem (31. na liście). Potem pokonał 13-12 Martina Goulda (46.) powracając od stanu 5-11.

- Na czas mistrzostw zatrzymałem się w apartamencie, w którym rezerwację dokonuje się na cały tydzień. Przed wyjazdem na trzecią sesję poprosiłem już o anulowanie pobytu na kolejny tydzień. Wychodzi na to, że teraz będę musiał to wszystko odkręcić - zwierzył się po tamtym spotkaniu późniejszy mistrz świata.

Triumf Neila Robertsona - Snooker - Mistrzostwa Świata PRZECZYTAJ: Gould skradł duszę O'Sullivanowi

- Już było po mnie. Zwolniłem apartament i myślałem sobie 'Okey, tylko druga runda, trudno, spaprałem szansę na zakończenie sezonu w pierwszej czwórce rankingu'. Półtora tygodnia później jestem mistrzem świata. To absolutnie niesamowite - powiedział już po finałowym meczu Robertson, który najpewniej awansuje także na pierwsze miejsce listy zawodowców.

- Powrót od 5-11 i pozostanie w turnieju było niewiarygodne [zaledwie drugi taki przypadek w historii Crucible - przyp.]. Myślę, że był to klucz do wygrania tytułu. Wiedziałem, że jeśli potrafię do konać tego, to potrafię dokonać wszystkiego - stwierdził najlepszy rozientowany na snookera "Kangur".

W ćwierćfinale Australijczyk odprawił Steve'a Davisa (23.), a w meczu o finał Allistera Cartera (5.). Graeme Dott zajmuje obecnie 28. miejsca, choć dzięki udanemu startowi w Sheffield awansuje pewnie do elitarnej szestnastki.

ZOBACZ drabinkę mistrzostw

Uznanie od "Kropka"

Graeme Dott po przegranej nie krył słów uznania dla zwycięzcy.

- On był dużo lepszy ode mnie - przyznał Szkot. - Szczerze mówiąc nie wiem, jak udało mi się wygrać te 13 frejmów.

- Oczywiście jestem rozczarowany przegraną w finale oraz tym, że na dobrą sprawę nie zagrałem tego, na co mnie stać. Potrzebowałem jednak dostać się do półfinału, żeby powrócić do szesnastki rankingu, co się udało. W całym turnieju zagrałem naprawdę dobrze i w przyszłym sezonie będę mocny - zapewnił mistrz świata z 2006 roku i numer dwa zawodowego rankingu w sezonie 2007/2008.

Triumf Neila Robertsona - Snooker - Mistrzostwa Świata 250 tysięcy z 500 funtów

Neil Robertson, który w 2003 roku przyleciał podbić Wielką Brytanię mając w kieszeni 500 funtów na życie, za zwycięstwo w mistrzostwach otrzyma 250 tysięcy funtów. Połową tej kwoty zadowolić się będzie musiał pokonany finalista. Nagroda za najwyższego brejka zostanie podzielona między Graeme'a Dotta i Marka Allena, którzy wbili po 146 punktów.

PRZECZYTAJ - Robertson: Nie było mnie stać nawet na kamizelkę
PRZECZYTAJ - Dott był bliski skończenia ze snookerem i... sobą

Wynik meczu finałowego

Graeme Dott 13-18 Neil Robertson
87(80)-10, 55(38)-65, 93(45,48)-1, 62(31)-35(33), 56(52)-68(62), 56(31)-62, 73(57)-24, 74(36)-47(46)
5-66(61), 6-90(90), 72(72)-79(34), 53-79(79), 11-52, 71(56)-4, 70(53)-27, 23-113(70)
87(79)-23, 56(38)-69(49), 1-82(82), 66(52)-31, 12-89(51), 116(112)-2
81(36)-12, 13-116(55,51), 72(57)-36, 15-69(55), 49-63, 78(42)-53(31), 23-74, 10-58, 1-94(53)

 
Skomentuj artykuł
 
19 Komentarze
Publikuj
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user
     
  • 19.
    heniomichalowskiMistrz sroce spod ogona nie wypadł. Był najlepszy, to wygrał. A jak patrzę na jego mamę to wiem ,że i synowi nic nie brakuje. Jak połączy urodę ze sportem, to może zostać drugim Bekhamem. I niech mu się darzy,wszystkiego najlepszego.Opublikowane 04/05/2010 o godz. 16:52
     
     
     
  • 18.
    sigmasixigor04, mecz skończył się o 2.00 w nocy, może trochę przed.Opublikowane 04/05/2010 o godz. 15:49
     
     
     
  • 17.
    Didko1Kurcze!!!;];];]Stawiałem na Robertsona,ale po większej dramaturgii...:(;];]Opublikowane 04/05/2010 o godz. 15:05
     
     
     
  • 16.
    igor04Robertson jest moim ulubionym zawodnikiem zaraz po O'Sullivanie
    cieszę się że wygrał
    ale Dott też jest spoko
    a o której mecz się skończył?
    Opublikowane 04/05/2010 o godz. 15:04
     
     
     
  • 15.
    klimoo13też bym wolał Dotta :(Opublikowane 04/05/2010 o godz. 14:52
     
     
     
  • 14.
    Ronaldinho!4evergratulacje =) choć wolał bym Dotta ale nie można nażekać . ;pOpublikowane 04/05/2010 o godz. 14:37
     
     
     
  • 13.
    demilkaTak 'macius8' Robertson jest taki przystojny =)Opublikowane 04/05/2010 o godz. 14:01
     
     
     
  • 12.
    macius8Zauważyłem że większość komentarzy napisały panie... ;] Robertson jest taki przystojny? ^^ A co do meczu to byłem za Robertsonem bo należało mu się to mistrzostwo za wytrwałość w dążeniu do celu! Gratulacje!Opublikowane 04/05/2010 o godz. 13:55
     
     
     
  • 11.
    bedekGratuluje Robertsonowi zdobycia tytułu. W tym finale kibicowałem Dottowi ponieważ miał trudniejszą drogę do tego finału niż australijczyk. MI ten finał się podobał nie brakowało w nim ryzyka. Szkoda że przy rozbiciu czerwonych przez Dotta żadna nie wpadała do łuzy. Mam nadzieję że w przyszłym sezonie Osalivann zdobędzie tytuł mistrzowskiOpublikowane 04/05/2010 o godz. 13:23
     
     
     
  • 10.
    demilkaSuper , że "Kangurek" wygrał . Tak piszczałam , że pies mnie ugryzł a w szkole nie mogłam myśleć. Super , super , super , super , super , super , super , super , super , super. Love Neil RobertsonOpublikowane 04/05/2010 o godz. 12:56
     
     
     
  • 9.
    Hipolitobydwaj zasłużyli na brawa nie tylko RobertsonOpublikowane 04/05/2010 o godz. 12:33
     
     
     
  • 8.
    G-Clooneykto by przed mistrzostwami świata pomyślał że wygra ten zawodnik.
    brawo Robertson, brawo Australia
    Opublikowane 04/05/2010 o godz. 11:49
     
     
     
  • 7.
    sigmasixCieszę się z tego składu finałowego, oni najlepiej zagrali w całych Mistrzostwach...Słowa uznania dla Dott`a za osiągnięcie, a przede wszystkim za styl gry. Pozdro!Opublikowane 04/05/2010 o godz. 10:38
     
     
     
  • 6.
    ewelinkaaxBrawo,brawo,brawo.Od zera do bohatera, z resztą naprawdę zasłużone zwycięstwo.Opublikowane 04/05/2010 o godz. 10:20
     
     
     
  • 5.
    robo147super, od początku mu kibicowałam, należała mu się ta wygrana.Opublikowane 04/05/2010 o godz. 08:49
     
     
     
  • 4.
    Ewka_PNO! Należało mu się :)
    I te jego dołeczki ;D
    Opublikowane 04/05/2010 o godz. 08:47
     
     
     
  • 3.
    jelonekhihino umrzeć ze szczęścia można :) Robbo zawsze w ciebie wierzyłam :0Opublikowane 04/05/2010 o godz. 07:53
     
     
     
  • 2.
    sexpertBRAWOOO!!!!!!!!!!!!!!!!!!! SEN SIE SPEŁNIŁ!!!!!!Opublikowane 04/05/2010 o godz. 03:29
     
     
     
  • 1.
    habrzastyMój faworyt od samego początku ! :)
    Pogratulować Robertsonowi tytułu, a komentatorom wytrwałości ;D
    Opublikowane 04/05/2010 o godz. 02:41
     
     
     
 
 
Nie przegap
Eurosport.com
 
Na Facebooku
 
Na Twitterze
 
Na komórkę