Ustępujący mistrz świata został oskarżony przez bulwarówkę "News of the World" o przyjęcie 300 tys. euro za próbę ustawienia czterech frejmów w nadchodzących meczach.
Na nagraniu widać, jak Higgins, jego menedżer Pat Mooney i dwaj biznesmeni ze Wschodu dobijają targu. Transakcję potwierdzają uściskiem dłoni.
- Byłem zaniepokojony tym, w jakim kierunku zaczęła zmierzać ta rozmowa w Kijowie. Kiedy mi zasugerowano, żebym przegrał kilka partii w zamian za dużą kwotę pieniędzy, byłem przerażony, chciałem tylko wydostać się z hotelu i wsiąść w samolot do domu - tłumaczy się Higgins.
- Ci, którzy mnie znają, wiedzą o mojej miłości do snookera i wiedzą, że nigdy nie zrobiłbym niczego, co mogłoby zaszkodzić dyscyplinie, którą kocham. Jestem w stu procentach czysty. Nigdy nie byłem zamieszany w ustawianie meczów. Przez 18 lat profesjonalnej gry w snookera nigdy celowo nie spudłowałem bili, nie mówiąc nawet o przegraniu frejma czy meczu - zapewnił.
Do tej pory John Higgins był zawodnikiem z krystalicznie czystą reputacją. Nagranie przedstawione przez brytyjski brukowiec stawia go jednak w nie najlepszym świetle.
Szkot wszystkiego się wyparł. Zasłonił się obawami o życie. - Nie wiem, czy miałem do czynienia z rosyjską mafią. W tamtej chwili uznałem, że najlepszym zachowaniem będzie grać dalej z tymi ludźmi i potem wydostać się z Rosji - relacjonował.
- Także na ten temat



Eurosport






















Ale Polak, jak zwykle, wie lepiej...Opublikowane 03/05/2010 o godz. 17:07
Higginsa, że bał się o życie a fakt zastanawiania się nad uniknięciem podatków, to że nigdzie mu sie nie spieszyło podważna jego tłumaczenie.Smutne ale prawdziweOpublikowane 02/05/2010 o godz. 19:54