Prezes przyznał, że uświadomił Higginsowi to, co dla wszystkich stało się oczywiste od momentu publikacji szokującego materiału - że cała blisko dwudziestoletnia wspaniała kariera Szkota może zostać przekreślona jednym zdarzeniem.
- Odbyliśmy długą rozmowę - przyznał Hearn. - Dokładnie wyjaśniłem, co wydarzy się w dalszej kolejności. Nie ma już tutaj miejsca na przyjaźń. Całą sprawę trzeba wyjaśnić i upewnić się, że czystość sportu i jego fundamenty nie są zagrożone. Dalsze działania będą prowadzone szybko, z zachowaniem pełnego profesjonalizmu. Nie będzie żadnego zamiatania pod dywan. Pełna transparentność - zapewnił szef WPBSA.
PRZECZYTAJ więcej o aferze - 300 tys. euro za 4 frejmy (WIDEO)
- Uświadomiłem mu, że w przypadku potwierdzenia się podejrzeń w wyniku działań prowadzonych przez komisję dyscyplinarną WPBSA, reperkusje będą bardzo poważne. Zasadniczo w moich oczach sprawa jest na tyle poważna, że jeśli zarzuty okażą się prawdziwe, to cała kariera Higginsa stanie pod znakiem zapytania.
- Uważam, że powinien być tego świadomy, wszystko przemyśleć, poradzić się kogoś niezależnego - dodał Hearn.
Zapytany, czy Higgins w przyszłości ma szansę odegrać jeszcze istotną, pozytywną rolę w sporcie, odpowiedział krótko: - Myślę, że byłby z tym duży kłopot.
Prezes przyznał także, że w trakcie rozmowy 34-letni Szkot płakał i żałował okoliczności zdarzenia. Cały czasu utrzymywał jednak, że jest niewinny.
- Nie jest mi żal nikogo w takiej sytuacji. O ile samego Johna mógłbym nazwać miłym gościem, o tyle tutaj chodzi o całą dyscyplinę sportu. Jakikolwiek będzie finał dochodzenia, wysłany zostaje bardzo klarowny przekaz: "Snooker jest wiodącym, globalnym sportem. Są określone zasady. Nie łamcie ich!".
62-lenti Barry Hearn, który w ciągu kilkudziesięciu lat menedżerskiej działalności w sporcie wypromował wiele dyscyplin i przyczynił się do ich boomu, czego najlepszym i ostatnim przykładem jest sukces darta, w szczególności zatroskany jest o reakcję sponsorów, mediów i udziałowców.
- Jeśli zawiedziesz tych ludzi, kary są bardzo surowe, wręcz brutalne - przyznał.
John Higgins: Będę współpracować w celu wyjaśnienia sprawy
Trzykrotny mistrz świata utrzymywał, że został wrobiony w coś, czego nie był w stanie przewidzieć.
- Dzisiaj rozpoczyna się najważniejszy mecz mojego życia. Stawką nie jest to mistrzostwo świata. To coś znacznie ważniejszego: moja reputacja - powiedział zawieszony w obowiązkach zawodnika do czasu wyjaśnienia sprawy John Higgins.
- Będę w pełni współpracować z władzami snookera. Swoją reputację zbudowałem na uczciwości i prawości. Niestety inni ją teraz zburzyli, a mnie pozostała praca związana z oczyszczeniem swojego nazwiska.
- Nigdy nie brałem udziału w jakiejkolwiek formie ustawienia wyniku meczu - kategorycznie podkreślił Higgins.
- W ciągu 18 lat zawodowej kariery nigdy celowo nie spudłowałem pojedynczej bili, nie wspominając o przegraniu frejma czy meczu.
WIĘCEJ w tej bulwersującej sprawie:
Higgins: Jestem czysty. Bałem się o życie
Mooney pociągnie Higginsa na dno. Za tydzień nowe nagrania
Kompromitujący materiał opublikowany w sobotę przez News of The World w żadnym miejscu nie odnosi się do zdarzeń przeszłych. Rozmowa dziennikarza gazety grającego rolę "przedsiębiorcy" z Higginsem i jego menedżerem dotyczy planów związanych z mającymi się odbyć w nieokreślonej przyszłości turniejami cyklu World Series of Snooker, których twórcami i organizatorami są obaj Szkoci.



Imago





















