46. zawodnik światowego rankingu zszokował kibiców snookera najpierw eliminując w pierwszej rundzie Marco Fu, a potem wygrywając 11 z 16 frejmów meczu drugiej rundy z Robertsonem.
- W pierwszej sesji wyszedł na 6-0 do przodu - przypomniał Australijczyk. - Gdyby tak zagrał Ronnie O'Sullivan lub John Higgins, każdy powiedziałby, że to olśniewający występ. Jednak kiedy grał tak Martin, którego większość z was nawet wcześniej nie widziała, drapałem się po głowie i zastanawiałem 'o co chodzi?' - przyznał zwracając się do dziennikarzy Robertson.
- Wyglądało to tak, jakby skradł duszę Ronniego O'Sullivana. Szedł na każde wbicie i wszystko wpadało. Nawet te najtrudniejsze bile.
- W drugiej sesji Martin nie zagrał już tak dobrze, jak w pierwszej [Anglik wygrał ją 5-3 wyciągając rezultat na 11-5 - przyp.]. Chyba jednak nigdy wcześniej bile tak bardzo nie chciały ze mną współpracować. Wcale nie było dużo mojej winy w tym, że przegrywałem 5-11, więc starałem się zachować optymizm. Próbowałem zaczerpnąć inspirację z powrotu Shauna Murphy'ego w meczu z Matthew Stevensem kilka lat temu [Murphy przegrywał w 2007 roku 7-12 ze Stevensem, żeby wygrać 13-12 - przyp.].
W następnej rundzie Neil Robertson zagra ze Stevem Davisem, który kilka godzin wcześniej stał się autorem jednego z największych szoków w historii Crucible eliminując w wieku 52 lat obrońcę tytułu Johna Higginsa.
- Na czas mistrzostw zatrzymałem się w apartamencie, w którym rezerwację dokonuje się na cały tydzień. Przed wyjazdem na trzecią sesję poprosiłem już o anulowanie pobytu na kolejny tydzień. Wychodzi na to, że teraz będę musiał to wszystko odkręcić - przyznał bez żalu.
- W decydującej partii wbiłem fantastyczną czerwoną pod wielką presją. To mi otworzyło drogę do brejka 52, który był chyba najlepszym, jaki wbiłem kiedykolwiek. Zrobić coś takiego w Crucible, to jedno z najlepszych uczuć mojej kariery - nie krył uznania dla samego siebie Robertson, który trzy tygodnie wcześniej skonstruował maksymalnego brejka 147 w China Open.
Pokonany i zdruzgotany Gould, który mimo porażki osiągnął najlepszy rezultat w karierze, nie krył rozczarowania. - Czuję się, jakbym przy prędkości 150 mil na godzinę stracił koła i walną w mur. Naprawdę nie wiem, co się stało. Neil wywarł na mnie presję, z którą sobie nie poradziłem. W decydującej partii myślałem jednak, że go załatwię. Niestety, czerwona zatańczyła na kieszeni i nie wpadła - przypomniał sensacyjny kwalifikant, który prowadził w 25. frejmie 40-0.
ZOBACZ drabinkę mistrzostw
PRZECZYTAJ WIĘCEJ: Powrót i triumf "Robbo". Drugi cud w Sheffield
Ćwierćfinałowy meczu Robertsona ze Steven Davisem rozpocznie się we wtorek.
=======================================
Zobacz godziny transmisji z mistrzostw świata na Eurosport i Eurosport 2
Mistrzostwa z możliwością wyboru stołu można w całości oglądać w Eurosport Playerze
Zostań fanem eurosport.pl na Facebooku! Teraz już nie przegapisz żadnego newsa!



Imago





















