- Do momentu wbicia ostatniej różowej trzymałem się dzielnie, ale tak naprawdę trząsłem się jak liść na wietrze. Być może nie wierzyłem, że to się może wydarzyć - zrelacjonował ostatnie wbicia wygranego 13-11 meczu Davis, z których najbardziej krytycznym był dubel na brązowej z jednoczesnym uwolnieniem i podsunięciem niebieskiej bili.
- Powiedziałem do siebie 'To jest twój moment, wbijaj!'. Niebieska podeszła cudownie pod kieszeń. Potem wylądowałem perfekcyjnie do różowej, ale wciąż nie byłem przekonany, że ją trafię. Trząsłem się jak nie wiem co. To było okropne.
WIDEO: zobacz jedno z najważniejszych czyszczeń w karierze Steve'a Davisa
- Jak to się stało, że wpadła? Nie wiem. To wszystko wydaje się niedorzeczne.
- Najzwyczajniej nie mogę uwierzyć, że zagrałem na tyle mocnego snookera, żeby pokonać Johna. Miałem przed mistrzostwami nadzieję, że zagram dobrze w pierwszej rundzie i wydawało mi się, że będzie na to szansa. Nigdy jednak nic nie wiadomo, dopóki nie stanie się faktem - filozoficznie podsumował grający zawodowo od 1978 roku Anglik.
Davis podkreślił też wzorowe, godne najlepszych zachowanie pokonanego Johna Higginsa.
- Zaraz po wbiciu różowej John podszedł do mnie i powiedział 'Wciąż jesteś wielkim mistrzem'. To było naprawdę miłe z jego strony. On sam jest wielkim mistrzem. Nie mogłem pokonać milszego faceta.
Komentarz samego Higgins potwierdził słowa Anglika, ale...
- Nienawidziłem go podczas meczu. Patrzyłem na niego, gardziłem nim i miałem nadzieję, że dostanie zapaści lub czegoś w tym stylu. W samej końcówce życzyłem mu jednak wszystkiego najlepszego. W moich oczach on wciąż pozostaje wielkim mistrzem. Nie mam pojęcia, jak w wieku 52 lat potrafił wytrzymać tę końcówkę - przyznał z podziwem trzykrotny mistrz świata.
Davis, zapytany o dalsze szanse i nadzieje, odparł:
- Nie myślę o możliwości zdobycia siódmego tytułu, bo to recepta na szybką porażkę w każdym sporcie - wyjaśnił Davis, który ostatni ze swoich sześciu triumfów w Crucible Theatre świętował w 1989 roku.
- Wizja ponownego zagrania tutaj, kiedy na sali pozostaje tylko jeden stół [od fazy półfinałowej - przyp.] jest jak marzenie. Wydawało się, że największą szansę na jego spełnienie dawało mi rozegranie tego jednego frejma z Dennisem Taylorem, którym mamy uczcić 25-lecie „Finału na czarnej bili” [29 kwietnia w samo południe - przyp.].
- Moim planem od początku było jednak sprawić, żeby to spotkanie się nie odbyło. Oczywiście zagram jeśli będę musiał, ale nie jeżeli później popołudniu będę miał mecz w mistrzostwach. Nie byłoby dobrze dla mojego morale, gdyby Dennis wcześniej mnie ograł!
- Wcześniej jednak mam mecz do rozegrania w ćwierćfinale i koncentruję się na nim. Jedna bila, jeden frejm. Dalej nie wybiegam.
Ćwierćfinałowym rywalem Steve'a Davisa będzie Neil Robertson, który kilka godzin po Angliku postarał się o drugi sobotni cud w Crucible. Australijczyk powrócił od stanu 5-11 i wygrał 13-12 mecz z Martinem Gouldem.
- Steve jest legendą sportu w ogóle - powiedział Robertson. - Jest niemal jak ci olimpijczycy, którzy biorą udział w czterech kolejnych igrzyskach. Jest inspiracją dla wielu ludzi uprawiających sport. Nie tylko snookera.
ZOBACZ drabinkę mistrzostw
PRZECZYTAJ WIĘCEJ: Davis pokonał Higginsa! Świat się wali!
Ćwierćfinałowy meczu Robertsona ze Steven Davisem rozpocznie się we wtorek.
=======================================
Zobacz godziny transmisji z mistrzostw świata na Eurosport i Eurosport 2
Mistrzostwa z możliwością wyboru stołu można w całości oglądać w Eurosport Playerze
Zostań fanem eurosport.pl na Facebooku! Teraz już nie przegapisz żadnego newsa!



Imago





















