Snooker - Rozgrywki krajowe
15/03/2010 - 18:02 - Aktualizacja 24/06/2010 - 23:29Jewta: Michał Zieliński obronił tytuł. I to jak!

To były moje 16. Mistrzostwa Polski, ósmy finał, rozegrałem w sumie 70 frejmów. Takich batów jeszcze nigdy nie dostałem. Zapraszam na bardzo subiektywne podsumowanie XVIII Mistrzostw Polski w snookerze z pozycji zawodnika, który w finale wyłącznie statystował Michałowi Zielińskiemu.
Wyczyn 17-letniego warszawiaka, wychowanka klubu 147 Break przeszedł do historii. Michał Zieliński wygrał 7:0, stając się trzecim zawodnikiem w kraju, któremu udało się obronić tytuł Mistrza Polski. Wcześniej ta sztuka wyszła Markowi Derkowi (2000,2001) i Jarosławowi Kowalskiemu (2004,2005). Jeśli do tego dołożymy 3 setki Michała w turnieju, dwie w jednym meczu, w sumie aż 11 brejków powyżej 50 punktów - powstaje nam obraz snookerzysty, który wkrótce na arenach międzynarodowych może zwojować wiele.
Nie pomylili się Ci zawodnicy, którzy w naszym filmie wytypowali Michała. Najgorzej wypadli Ci, którzy obstawili samych siebie. Marcin Nitschke, Krzysztof Wróbel oraz Jarosław Kowalski co prawda wyszli z grupy, ale już po pierwszym meczu pucharowym mogli skręcać kije i w dalszych pojedynkach uczestniczyć już w roli kibiców. Dla nich był to ostatni sprawdzian przed zbliżającymi się Drużynowymi Mistrzostwami Europy, jak dla mnie sprawdzian oblany.
Swój półfinał z Mariuszem Sirko skończyłem wynikiem 5:3. To bez wątpienia był najbardziej wymagający przeciwnik na jakiego trafiłem. Mariusz gra bardzo ofensywnego snookera, jak ma swój dzień, ciężko jest cokolwiek zawalczyć. Do tego odporność psychiczna, która zwykle bywa Jego mocną stroną, czego dowodem dwa poprzednie zwycięstwa z Krzysiem Wróblem i Kacprem Filipiakiem. W obu wspomnianych meczach Mariusz zawsze wygrywał w ostatniej partii 4:3 i 5:4, gdzie przegrywał odpowiednio 1:3 i 2:4. Nie trudno zgadnąć, jakie myśli przychodzą do głowy, gdy prowadzi się 4:3 i nieuchronnie zbliża się decydujący frejm. Na moje szczęście lublinianin popełnił błąd na ostatniej czarnej, dając szansę szybszego zakończenia meczu.
Uf, upragniony finał stał się faktem. Nafaszerowany adrenaliną, obejrzałem końcówkę meczu Michała z Rafałem. Szansę miał jeden i drugi, ogólna nerwowość i krótkie wizyty przy stole. W końcu Rafał wbił czerwoną, nie dostając pozycji do koloru, schował białą za żółtą. Na stole jedna czerwona i kolorowe. Snooker w miarę łatwy, jednak na tym etapie meczu łatwe nic nie jest. Michał pudłuje, sędzia wywołuje miss. Druga próba, tym razem nie dość, że zalicza czerwoną, to jeszcze trafia ją do środkowej kieszeni! Przewaga Michała wzrasta do 23 punktów, do tego dokłada niebieską i jest w finale. Jak to mawiają, szczęście sprzyja lepszym.
Dużą niespodzianką było dojście do półfinału Rafała Góreckiego. Jeszcze większą, jego postawa w tym meczu. Dwie setki Zielińskiego (132,106) mogły nie starczyć na finał. Rafał prowadził aż 4:2 i gdyby coś się nie zacięło, w ostatnim meczu grałyby dwa Rafały.
Jeszcze przed rozpoczęciem zawodów, gdyby ktoś mi proponował przegraną w ćwierćfinale, brałbym w ciemno. Z dyspozycją bywa różnie, z treningami zwykle tak samo, czyli nijak. Dlatego nie wiedziałem, skąd dobra forma pojawiła się już w pierwszym meczu zawodów, wiedziałem natomiast, że w takim samym tempie może zaraz zniknąć.
Finał przy takiej publiczności to zawsze rzecz wielka. W finale ograć aktualnego Mistrza Polski to marzenie każdego snookerzysty, dokładając do tego zwycięstwo na jego własnym podwórku, na stole, który rywal zna lepiej niż własną ulicę. Brzmi całkiem realnie, prawda?
Michał Zieliński był innego zdania. Rozpędzony jak TGV, w 120 minut rozjechał mnie, że aż miło było popatrzeć, nawet z mojej perspektywy. Początkowo miały być dwie sesje, jednak po sześciu partiach, nie przedłużając zbytnio agonii, zagraliśmy ciurkiem do końca. Prawdę powiedziawszy, nawet gdybym stawił godny finału opór, miałbym szansę na dwie, góra trzy partie.
7:0 dla Michała! Prezes PZSiBA Radosław Biernacki z dumą w głosie zawiesił na szyi Mistrza Polski złoty medal, wręczył wspaniały puchar. To może być początek wielkiej międzynarodowej kariery. W kraju na razie nie ma sobie równych.
Za kilkanaście dni Mistrz Polski wraz z Adamem Stefanowem będą reprezentowali Polskę na Mistrzostwach Europy do lat 19. Jeśli Michał nie spuści z tonu, może sprawić ogromną niespodziankę.
Co się będziemy rozdrabniać, niech obaj przywiozą po krążku.
Na sam koniec garść statystyk. To był wyjątkowy turniej pod wieloma względami. Poziom można uznać za bardzo wysoki. Padło 47 brejków powyżej 50 punktów, wbite zostały 4 setki, 3 z nich autorstwa Michała, dwie z nich w jednym meczu, jedna z nich rekordowo wysoka (132 punkty).
Najstarszy zawodnik skończył 42 lata, najmłodszy 12. Średnia wieku ćwierćfinalistów wynosiła 21 lat.
XVIII OMP był pierwszym poważnym sprawdzianem organizacyjnym dla nowych władz Polskiego Związku Snookera i Bilarda Angielskiego. Wszystko zaczyna powracać do normalności i spokoju.
Był to również pierwszy finał Mistrzostw Polski dla Małgorzaty Kanieskiej w roli sędziego.
Pewnie jak większość, liczyła po cichu na bardziej zacięty pojedynek. W sumie to moja wina, mogłem dłużej się zastanawiać miedzy nieudanymi zagraniami, wyciągnąłbym w ten sposób jeszcze kwadrans.
I na deser - to początek wzajemnej współpracy, dzięki której obszerne relacje ukazały się na Eurosport.pl. Pierwsze, ale nie ostatnie.
W najbliższej przyszłości czekają nas Mistrzostwa Polski Kobiet. Ruszają 17 kwietnia w warszawskim klubie Klinika Snookera. Spodziewać się możemy podwójnych emocji, tego samego dnia rozpoczynają się Mistrzostwa Świata w Sheffield.
Na obie imprezy serdecznie zapraszamy.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 1 z 1