Światowa Federacja Snookera Zawodowego ogłosiła już oficjalny kalendarz na sezon 2010/11. Wobec wcześniejszych zapowiedzi wydaje się to trochę przedwczesne, bo przecież miało to nastąpić po ewentualnym udzieleniu wotum zaufania nowemu szefowi Barry'emu Hearnowi. Najwyraźniej jednak prezes uznał, że jego pozycja jest niezagrożona i można podejmować konkretne kroki już teraz.
I chwała mu za to.
Cały kalendarz (link do odpowiedniej strony znajdziecie w boksie INFORMACJE) zawiera mnóstwo turniejów. Jeśliby jednak spojrzeć tylko na te, które były uwzględniane w minionych latach (zawody rankingowe i londyński Masters), to o rewolucji mówić nie można:
2010:
6-12 września: Shanghai Masters
18-26 września: World Open (wcześniej Grand Prix)
4-12 grudnia: UK Championship
2011:
9-16 stycznia: Masters
3-6 marca: European Masters (nowy turniej - Berlin)
14-20 marca: Welsh Open
28 marca - 3 kwietnia: China Open
16 kwietnia - 2 maja: Mistrzostwa Świata
Z panami zagra pani
"Dlaczego wśród zawodowców nie ma kobiet?" - to jedno z częściej zadawanych pytań szczególnie przez fanki snookera. Od sezonu 2010/11 straci ono rację bytu. Dziką kartę otrzymała najlepsza od lat zawodniczka na świecie Reanne Evans.
Sześciokrotną mistrzynię świata kobiet można było zobaczyć w grze na antenie stacji Eurosport podczas grudniowych mistrzostw na sześciu czerwonych. W meczach grupowych pokonała wtedy między innymi samego Johna Higginsa, żeby przegrać dopiero w 1/16 zawodów.
Na pojawienie się przedstawicielki płci pięknej w zawodowym gronie snookerowy świat musiał czekać półtorej dekady. Ostatnią tak dobrze grającą kobietą była Allison Fisher, która w połowie lat dziewięćdziesiątych poirytowana niewielkimi zarobkami wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych, gdzie do tej pory bryluje w pool-bilardzie.
Lisowski!
Być może dla polskich kibiców ciekawostką będzie pojawienie się w zawodowym gronie zawodnika o polskim nazwisku. Jack Lisowski z naszym krajem ma jednak niewiele wspólnego, jeżeli cokolwiek w ogóle.
W wywiadzie dla eurosport.pl jeszcze w sierpniu zeszłego roku powiedział: - Niestety, ani ja, ani moja rodzina nie jesteśmy pewni skąd pochodzimy. Mój dziadek był Ukraińcem, ale wszyscy mi powtarzają, że to polskie nazwisko. Któregoś dnia z pewnością przyjrzę się temu bliżej i sprawdzę, dokąd sięgają moje korzenie.
CZYTAJ cały wywiad z Jackiem Lisowskim
Sprawdzimy czy sprawdził. Najdalej w pierwszej połowie czerwca skontaktujemy się z Jackiem Lisowskim (trzeba przyznać, że narzędniku nie tylko nazwisko, ale i imię Anglika prezentuje się w pisowni wyjątkowo polsko) i dowiemy się, co ustalił.



From Official Website





















