Z Kamilem Stochem, zwycięzcą konkursu Pucharu Świata w Zakopanem, rozmawia Krzysztof Srogosz
To był najwspanialszy dzień w Pana życiu?
- Jeden z najwspanialszych...
Ale chyba bardzo wzruszający. Głos się Panu łamał, gdy mówił do kibiców.
- No też. To było trochę deprymujące, gdy słyszałem swój głos w tle. Kompletnie nie mogłem się skupić na tym, co mówiłem Dlatego cały czas myliły mi się słowa.
Mocno Pan się denerwował przed finałowym skokiem?
- Czułem podenerwowanie, ale to była taka pozytywna adrenalina, która dodała mi jeszcze więcej siły. Takiej fajnej energii. No i co. Uświadomiłem sobie, że to jest to miejsce, w którym zawsze chciałem być i wygrywać. Głupio by było zmarnować taką szansę.
Po drugiej próbie był Pan pewien zwycięstwa?
- Nie do końca. Byłem bardzo zadowolony z drugiego skoku. Czerpałem mnóstwo radości z tej próby. Gdy zobaczyłem na tablicy wyników jedynkę i usłyszałem ogromny krzyk kibiców, to aż kolana się pode mną ugięły. Spałem bardzo dobrze, ale oczywiście jak rano się obudziłem, to nie myślałem o pierwszym miejscu.
Po tej wygranej zacznie się Stochmania?
- Nie, nie. Na razie jest Małyszomania i to wystarczy.
Trzy dni konkursowe z rzędu mocno dały w kość?
- Byłem mocno zmęczony. Każdego dnia trzeba było się rozgrzewać, skakać, a to jest wyczerpujące. Miałem już dość, ale najważniejsze, że udało mi się utrzymać dobrą dyspozycję i wygrać.
Ten sukces to przełom w Pana karierze?
- Uważam, ze przełom był latem. Teraz to, co pokazywałem wcześniej, w końcu udało się przenieść na zimę.
Pójdzie Pan za ciosem?
- Zobaczymy. Nie mogę obiecać, że będę wygrywał każdy kolejny konkurs. Jeśli jednak będę tak skakał jak w niedzielę, to uważam, że do końca sezonu będzie naprawdę przyjemnie.
Nieodgarnięty zeskok wpłynął na wypadek Małysza?
- Na pewno tak. To miało duże znaczenie Przypadało kilka albo nawet kilkanaście centymetrów świeżego śniegu. W takiej sytuacji trzeba być zawsze skoncentrowanym do samego końca. Natomiast tak naprawdę to mogło przytrafić się każdemu zawodnikowi. W niedzielę padło na Adama, ale on nie jest typem człowieka, który łatwo się poddaje. Uważam, że szybko się pozbiera i wyciągnie wnioski po tym upadku. Będzie dobrze. Mam nadzieję, że wesprze naszą drużynę na mistrzostwach świata w Oslo.



MEDIASPORT





















zgadzam się całkowicie...Opublikowane 24/01/2011 o godz. 00:36
pokazywała Małysza nie pokazując nawet wyników niektórych zawodników - ciekawie się to oglądało. Dzisiejszy dzień był pełen dramaturgi, i przejdzie do historii. nawet jak Kamil już nie wygra więcej.
Ale nawet dzisiaj mimo iż Stoch wygrał to był w cieniu Małysza, bo najpierw było info o AdamieOpublikowane 23/01/2011 o godz. 23:57
to że jest góralem to go nie usprawiedliwia że nie umie się wypowiadać.
Może mówić po góralsku ale polski też powinien umieć!Opublikowane 23/01/2011 o godz. 23:52
Fajnie, że nareszcie uwierzył, że może wygrywac i stac go na jak najlepsze wyniki.Opublikowane 23/01/2011 o godz. 23:25
Pozdro!Opublikowane 23/01/2011 o godz. 22:51