Z trenerem Małysza, Hannu Lepistö, rozmawia w Zakopanem Krzysztof Srogosz.
Adam nie jest zmęczony po wyjeździe do Japonii?
Na pewno nie. Pokazał to w czwartkowych skokach. Podróż na niego nie wpłynęła. Jest bardzo doświadczonym zawodnikiem, a na dodatek znakomicie wytrenowanym, więc nie ma najmniejszych problemów ze zmęczeniem. Adam skacze teraz naprawdę dobrze. Nie ma się do czego przyczepić.
Zatem Pana oczekiwania przed konkursami w Zakopanem muszą być spore?
Bez wątpienia są wysokie. Nie myślę, że Adam jest daleko za Morgensternem i Koflerem. Bez wątpienia jest jednym z faworytów tego weekendu. W czwartek Adam wykonał trzy bardzo dobre skoki. Zna skocznię, lubi atmosferę i jest gotowy, aby walczyć o czołowe pozycje.
A więc Pan sądzi, że Adam może wygrać co najmniej raz?
Tak uważam. On ma dobre możliwości, aby zwyciężyć przynajmniej w jednym z konkursów pod Wielką Krokwią. Ale oczywiście jak to zawsze w skokach potrzeba do tego trochę szczęścia. Na przykład korzystnego wiatru.
Kilka dni temu powiedział Pan, że Adam może jeszcze wygrać Kryształową Kulę. Ale on przecież traci ponad 500 punktów do Morgiego. Serio Pan sądzi, że taka pogoń jest możliwa?
Złapanie Morgiego będzie niezwykle trudne, ale wszystko jest możliwe. Myślę, że Adam cały czas skacze coraz lepiej i lepiej. Przecież w przeszłości zawsze na wiosnę, w drugiej części sezonu był bardzo mocny. W to, że będzie na podium w końcowej klasyfikacji Pucharu Świata wierzę bardzo. To dla Adama będzie również wielkie osiągnięcie.
Jakie jest Pana zadanie na temat organizowania trzech konkursów z rzędu w jednym miejscu?
Hmm… To nie jest najlepsze, ale z drugiej strony rozumiem presję ze strony stacji telewizyjnych i FIS, aby zastąpić odwołany konkurs w Harrachovie. To oczywiście dobre dla polskich skoczków i dla waszych kibiców.
A co z Panem? To będzie Pana ostatni weekend z PŚ w Zakopanem na wieży trenerskiej?
Dziękuję, czuję się dobrze. Cieszę się, że znowu mogę przeżyć w Zakopanem magiczne chwile. Atmosfera w polskich górach jest niesamowita. Ale nie jest to mój ostatni raz w Zakopanem i na PŚ. Obiecałem mojemu wnukowi, że kiedyś zabiorę go tutaj, ale czy jako trener? To jest w tej chwili trudne pytanie. Nie wiem, co powiedzieć. Czas pokaże!
- Także na ten temat



MEDIASPORT




















