Kibice wiwatowali na cześć polskiego mistrza, który tak jak we wcześniejszych wywiadach pokreślił, że zaszczytem była dla niego możliwość reprezentowania Polski i wywalczenia srebrnych medali dla polskich kibiców.
Następnie Adama Małysza obskoczyli i wymaglowali dziennikarze. - Dla mnie najważniejsze jest to, żeby nie stracić motywacji. Chciałbym wystartować na mistrzostwach świata. Jest sentyment do tej góry. To jest skocznia, na której wygrałem pięć razy. Nawet Norwegowie się mnie tam boją. Dla mnie to jest bardzo ważne, żeby wystartować w Oslo, bo tam to się zaczęło. Oni nie mogli przeżyć, że przyjeżdża Polak i wygrywa u nich na skoczni - powiedział Adama Małysz, zdobywca dwóch srebrnych medali w Vancouver.
Polskiego mistrza skoków w zdobyciu złota, drugi raz w historii jego występów na igrzyskach, ubiegł tylko rewelacyjny Szwajcar Simon Amman.
- Simon był poza zasięgiem. Był nie do pokonania, a ja wygrałem z resztą. Skakał jak nakręcony - powiedział Małysz o rywalu, o którym było też głośno z powodu jego wiązań, jakie oprotestowała austriacka ekipa. - Jeżeli to mu pomogło, to zadał wszystkim cios - stwierdził Małysz.
Adam Małysz dzięki wynikom z Vancouver skompletował cztery medale igrzysk. - Dwa srebra, to jest jak złoto. Skoki sprawiają mi frajdę i sprawia mi frajdę, kiedy poprawiam humor kibicom - podkreślił.
Małysz jest coraz starszy, ale nie widać jego następców. Polska reprezentacja wypadł w drużynie słabo i nie sprostała oczekiwaniom. - Oni (młodzi skoczkowie) muszą się obudzić, wyjść, porządnie trenować i uwierzyć, że potrafią. Młodzież mamy niesamowitą. Wygrywają juniorskie zawody, a później przychodzi moment, że trzeba coś wybrać. Albo przetrwają albo odpuszczą. Nie wszyscy Polacy chcieli tego szóstego miejsca. Apetyty był duże, jest niedosyt, ale trzeba myśleć pozytywnie. Cieszę się z sukcesu w Vancouver, a co później zobaczymy - zakończył Adam Małysz.



Imago





















