- Poniedzialkowe zawody drużynowe były przeprowadzone bardzo chaotycznie. Sędziowie wiele razy zmieniali wysokość belki, a na dodatek były duże problemy z niestabilnym wiatrem.
Pierwszy skok Adama nie był perfekcyjny, ale za to drugi był o wiele lepszy. W pierwszej próbie nie do końca udało się trafić w odpowiedniej chwili w próg. Ogólnie moim zdaniem nie był to najlepszy występ polskiej reprezentacji, ale nie był także najgorszy. Według mnie było dobrze. Chłopcy nie byli daleko od wywalczenia medalu, więc myślę, że zaprezentowali się na niezłym poziomie.
Teraz jest czas na skoncentrowanie się na Pucharze Świata i mistrzostwach świata w lotach, które odbędą się pod koniec marca w Planicy. Uważam, że Adam również tam ma duże szanse walczenia o medale.
Przecież w 2007 roku, gdy prowadziłem Adama pierwszy sezon wygrał tam trzy razy z rzędu i wierzę, że także teraz mój podopieczny będzie tam mocny ponownie.
Występ w Whistler był dla Adama naprawdę znakomity i teraz jest czas na świętowanie oraz odpoczynek w zaciszu domowym. Wszystko po to, aby jak najlepiej przygotować się z zawodów Pucharu Świata w Lahti. Jestem przed nimi bardzo pozytywnie nastawiony. Zresztą takie same odczucia mam też przed kolejnymi konkursami, które pozostały do zakończenia tego sezonu.
Strasznie się cieszę, że będą mógł spotkać mojego ukochanego wnuczka Onniego, po ponad dwóch tygodniach spędzonych w Kanadzie. Do Finlandii przywiozę kapitalne wspomnienia z tych igrzysk. To, co stało się w ostatnich dniach, to były dla mnie na pewno jedne z najwspanialszych momentów w karierze trenerskiej, jeśłi nie najlepsze.
To wielki przywilej, że miałem możliwość pracowania z Adamem przez ten ostatni rok. On jest wybitnym skoczkiem i sportowcem.
Pozdrawiam serdecznie, Hannu



MEDIASPORT





















