Małysz liczy na to, że konkurs na normalnej skoczni, który odbędzie się 13 lutego, był dla niego szczęśliwy.
- Nie mam uprzedzeń do trzynastki, więc trzynastego lutego... Wiem, co chcieliby teraz usłyszeć kibice, abym powiedział, że zdobędę złoty medal. Ale to nie jest takie proste. Mam w domowej galerii dwa medale olimpijskie, srebrny i brązowy, więc dobrze by było, aby przed zakończeniem kariery trafił tam jeszcze jeden. Najlepiej oczywiście złoty, to jest moje marzenie - zaznaczył.
Niezależnie od wyniku Małysz nie chce się rozstawać ze skoczniami. Nie zakończy kariery po igrzyskach, bo nie chce robić przykrości swoim wielbicielom. - Jak się dowiedzieli z jakiegoś portalu, że gdzieś tam wspomniałem, iż trzeba myśleć o zakończeniu kariery, to w Zakopanem na kolanach prosili, bym tego nie robił - uśmiecha się Małysz, który dodatkowo będzie pełnił w Vancouver funkcję chorążego reprezentacji.



dpa





















