Jak poinformował serwis skijumping.pl fizjolog kadry Rafał Kot, kontuzja nie jest wynikiem upadku, czy innego nieszczęśliwego zdarzenia. Zawodnik od pewnego czasu skarżył się na bóle w okolicach brzucha i dlatego po zawodach w Wiśle zdecydowano się na przeprowadzenie specjalistycznych badań. Wykazały one naderwanie przyczepu, ale nie jest to na szczęście bardzo groźny uraz.
Od razu po weekendzie Małysz uda się na kontrolne badanie. Jeśli wszystko będzie w porządku, Adam we wtorek ponownie pojawi się na skoczni.
Przed ostatnie dwa tygodnie, czterokrotny zdobywca Kryształowej Kuli poddawał się zabiegom pomagającym wyleczyć kontuzjowany lekko mięsień.
- Wielka szkoda, że musiałem przerwać treningi, ale jednak tak niestety bywa. Pewnych rzeczy po prostu nie da się uniknąć - podsumował 31-letni skoczek z Wisły.
W tym sezonie zimowym najważniejszym wydarzeniem będą oczywiście igrzyska olimpijskie w kanadyjskim Vancouver na początku przyszłego roku.



dpa



















