Powrót na skocznie uwielbianego w naszym kraju 19-latka to jedno z najważniejszym wydarzeń tego weekendu na Wielkiej Krokwi. Zawodnik przez kilka miesięcy dochodził do siebie po operacji prawego kolana. W piątek świetnie pokazał się na treningach i w kwalifikacjach.
Z Gregorem Schlierenzauerem rozmawia w Zakopanem Krzysztof Srogosz.
Kibice zamarli, gdy po zakończeniu sezonu pojawiła się informacja, że po upadku na skoczni w Ramsau uszkodził Pan sobie więzadła w prawym kolanie. Konieczna była skomplikowana operacja, Mówiło się, że może Pan nie wrócić już do wielkiego skakania. Jak się Pan zatem czuje?
GREGOR SCHLIERENZAUER: Na szczęcie wszystko jest już w porządku. Miałem znakomite leczenie i przynajmniej na razie wygląda, że nie będzie po kontuzji śladu na przyszłość. Oczywiście kolano nie jest jeszcze w idealnym stanie, ale nic mnie nie boli. Przede wszystkim brakuje mi mocy, ale mam czas na poprawienie tego. Ostatnie tygodnie były dla mnie bardzo pracowite. Cieszę się jednak, że po rehabilitacji miałem okazję trochę powygrzewać się w słońcu. Najważniejsze jest to, aby być dobrze przygotowanym fizycznie do sezonu zimowego. W przyszłym roku są przecież igrzyska olimpijskie i chciałbym zdobyć na nich medal. Chcę też obronić Puchar Świata.
Upadek zawsze zostawia w psychice zawodników uraz. A Pan nie boi się skakać?
- Nie ma takich problemów. Staram się nie myśleć o tamtym upadku. Zresztą, mam tak ogólnie w życiu, że nie patrzę w przeszłość. Dla mnie liczy się to, co będzie później. Jestem optymistycznie nastawiony do życia.
Ale z tego, co słyszałem, to nie podoba się Panu nowy system oceniania skoków, który przyznaje i odejmuje punkty ze względu na wiatr.
- To prawda, nie jestem zwolennikiem tego systemu. To zawodnik, a nie komputer powinien móc reagować na wiatr. Teraz może być tak, że wygra skoczek, który nie uzyskał najlepszych odległości. A dla mnie właśnie ten, który poleci najdalej, powinien być zwycięzcą konkursu.
Czy to prawda, że miał Pan jeszcze trochę potrenować w Austrii i wrócić później?
- Po części tak. Ale uwielbiam skakać w Zakopanem przed tą publicznością. Nie wystartowałem w letnim Turnieju Czterech Narodów, bo jeszcze nie byłem gotowy. Teraz też jeszcze nie jestem w pełni sił, ale chciałem tu wystąpić. Przecież już tutaj wygrywałem i fajnie byłoby zwyciężyć znowu. Wiem jednak, że będzie to ciężkie.



Imago





















