Małysz znowu może czuć się jak bohater narodowy. Na skocznię w jego rodzinnej Wiśle przybył komplet kibiców, czyli około pięciu tysięcy osób. Piękny obiekt im. Adama Małysza prezentował się naprawdę znakomicie w sztucznym świetle, a fani zgotowali mu kapitalne przyjęcia. "Małyszomania" wybuchła chyba na nowo.
Dwukrotny wicemistrz olimpijski z Vancouver startował już jako czwarty, a to dlatego, że nie miał żadnych punktów w PK. W ogóle Adam jeszcze nigdy nie startował w tego typu zawodach zimą. Zdarzało mu się to w letnim cyklu.
Czterokrotny zdobywca Pucharu Świata od razu pokazał, kto jest najlepszy. Uzyskał 126,5 metra i miał dużą przewagę nad Kamilem Stochem (122,5) i Manuelem Fettnerem (także 122,5).
W drugiej serii Małysz powtórzył tę odległość i pokonał drugiego ostatecznie Fettnera o prawie 25 punktów. Trzeci był Stoch.
- Nie było Simona Ammanna, ale rywalizacja była fajnie i ogólnie jestem zadowolony. Po powrocie w środę jestem jeszcze trochę zmęczony. Emocje były na początku, bo wielku kibiców przyszło, żeby mnie zoabczyć. Nie miałem tego skakania w planach, ale nie mogłem zawieść fanów. Na szczęście pogoda była dzisiaj bardzo dobra. Dlatego postanowiłem też wystartować - powiedział Adam Małysz.
Pozostali Polacy w sumie zawiedli. Na 11. miejscu sklasyfikowany został Rafał Śliż (120,5 i 112,5 m). Olimpijczycy w Vancouver Stefan Hula i Łukasz Rutkowski było odpowiednio na 14. (120 i 110,5 m) i 15. miejscu (122 i 110 m). Dwie pozycje niżej był Marcin Bachleda (114,5 i 115,5 m).
W finałowej 30. znaleźli się jeszcze Grzegorz Miętus (113 i 110 m - 24. miejsce). Niespełna 16-letni Klimek Murańka zepsuł drugi skok i ostatecznie był 25.
Beznadziejnie spisali się za to m.in. olimpijczyk Krzysztof Miętus (40. lokata) czy Maciej Kot, który był dopiero 52.
W niedzielę o godz. 12 drugi konkurs. Nie wiadomo, czy wystąpi w nim Małysz. Relacja NA ZYWO w eurosport.pl



Eurosport






















http://www.youtube.com/watch?v=pCeEFK7OfPoOpublikowane 27/02/2010 o godz. 19:18