- Wypaliłem się, zdaję sobie z tego sprawę. Byłem w dołku i by z niego się wydostać musiałem znaleźć jakiś bodziec; coś, co mnie znowu zacznie bez pamięci pociągać. Odnalazłem się w samochodzie rajdowym i właśnie temu chcę się przez najbliższe dwa, trzy lata poświęcić - powiedział mistrz olimpijski z Salt Lake City w rywalizacji drużynowej.
W sezonie 2001/02 jako pierwszy w historii skoczek narciarski wygrał wszystkie cztery konkursy w Turnieju Czterech Skoczni. Dwa lata później świat obiegła informacja o jego depresji. Musiał wycofać się ze sportu; w 2005 roku ogłosił zakończenie kariery.
- Teraz mogę o tym już spokojnie mówić. Wówczas nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. Lekarze twierdzili, że wszystko jest w porządku, a ja czułem się fatalnie - wspomniał o najtrudniejszych chwilach Hannawald.
Wydaje się, że kryzys ma już za sobą. - Wcześniej często odpowiadałem, że jest OK i świetnie się czuję. Chciałem mieć po prostu spokój. Dzisiaj z dłonią na sercu mogę powiedzieć, że naprawdę jest dobrze. Znalazłem dla siebie zadanie i czuję, że oddam się nowej pasji bez pamięci - przyznał.
Debiut w ADAC GT Masters-Serie zaplanował na 18 kwietnia. Nie wiadomo jeszcze, dla którego z ośmiu koncernów będzie jeździł. - Trwają rozmowy - oznajmił. Pewne jest natomiast, że samochód będzie dzielił z profesjonalnym kierowcą.
- Inni siedzą za kierownicą od dziecka. Dla nich jest wszystko łatwe i proste, ja muszę się tego nauczyć. Jestem na początku długiej drogi - podkreślił. Hannawald nie chce zaniedbać swojej drugiej wielkiej pasji - gry w piłkę nożną. Niedawno zmienił klub i teraz reprezentuje barwy TSV Neuried.
Także w sferze prywatnej zaczęło się mu układać. Wraz ze swoją życiową partnerką znaleźli swoje miejsce w Monachium.



Imago





















