Na szczęście braki nadrabiają Polacy. Biało-czerwone flagi są zdecydowanie bardziej widoczne, niż w sobotę. Wśród nich ta z napisem Złotoryja. Widzimy ją już tradycyjnie podczas największych sportowych imprez z udziałem polskich sportowców.
W Planicy są już szósty raz. Kilkunastu kibiców wystrojonych w biało-czerwone barwy, zawsze głośno dopingujących Adama Małysza, to duma ich miasta. Słynną „Paradę Kibiców” ulicami Złotoryi, oglądało na serwisie youtube.com ponad dwa tysiące internautów. Przyśpiewki, które cały czas udoskonalają, można usłyszeć także na arenach piłkarskich, lekkoatletycznych i siatkarskich.
Ich życie jest ustawione pod kalendarz wydarzeń sportowych. Jako nieliczni Polacy dodawali kolorytu szarym trybunom w Libercu podczas mistrzostw świata oraz zagrzewali do boju naszych lekkoatletów w Berlinie. Nie mogło ich również zabraknąć podczas Pucharu Świata w skokach w Oslo, gdzie, mimo obecności wielu rodaków, ich flaga i tak była najbardziej widoczna.
Dumna z ich wojaży jest cała Złotoryja. Kulturalny doping kilkunastu panów w średnim wieku, wspomagany- na rozweselenie - kropelką czegoś mocniejszego, jest przyjmowany przez inne grupy za wzór. W ich szeregach nie brakuje także fanów z innych miast. Stałymi bywalcami sportowych eskapad są kibice z Kamiena Pomorskiego i Rewala. Ale oczywiście, podczas wielogodzinnych przejazdów autokarem na zawody, bratają się ze wszystkimi, którzy chcą włączyć się do kibicowskiego orszaka.
Za najbardziej ulubione zawody uznają konkursy skoków w Planicy. Byli tu podczas zdobywania przez Adama Małysza Kryształowej Kuli w 2007 roku. To właśnie tamtą wyprawę wspominają z największą sympatią. Jak twierdzi lider grupy i twórca niezliczonej ilości przyśpiewek, Grzegorz, w ich kalendarzu wyjazdów nie może zabraknąć pobytu w Alpach Julijskich.



Eurosport






















Zakopane to nie ZłotoryjaOpublikowane 21/03/2010 o godz. 13:05