Srebrny medal zdobył Amerykanin John Heaton (brat Jennisona) i co godne podkreślenia w tym przypadku powtórzył osiągnięcie po 20 latach. Mało tego w 1932 roku zdobył brązowy medal w dwójkach bobslejowych.
W dotychczasowej historii skeletonu jest tylko dwóch zawodników mających na koncie więcej niż jeden medal. Obok Heatona jest nim Szwajcar Gregor Stahli zdobywca brązowych krążków w Salt Lake City i Turynie. W Vancouver stanie przed kolejną szansą.
Po St. Moritz nastąpiła długa przerwa. Po 54 latach w Salt Lake City skeletoniści znowu wrócili do olimpijskiej rodziny. Faworytami byli Kanadyjczycy, Stehli oraz Austriak Martin Retl. Pogodził ich Amerykanin Jim Shea. W Turynie nareszcie swą klasę potwierdzili Kanadyjczycy. Mistrzem został Duff Gibson, a wicemistrzem Jeff Pein. Na którego sukces niewątpliwy wpływ miał Andrzej Kupczyk czuwający nad jego przygotowaniem kondycyjnym.
Rozpatrując medalowe szanse w Vancouver ponownie do grona faworytów trzeba zaliczyć Kanadyjczyków. Gibson już zakończył karierę, ale Pein nadal startuje. Przedolimpijskie zawody wygrał Jon Montgomery i choćby dlatego w nim należy upatrywać potencjalnego medalistę. Jak zwykle sporo do powiedzenia powinni mieć Amerykanie. Jednak forma Zacha Lunda i Erica Bernotasa nie jest już tak dobra jak kilka sezonów temu.
Niemcy reprezentować będzie trzech zawodników. Ponieważ dotychczas żaden z przedstawicieli tego kraju nigdy nie zdobył olimpijskiego medalu, a tego za Odrą ścierpieć nie mogą, Frank Rommel, Michi Halilovic oraz Sandro Stelicke uczynią zapewne wszystko, aby przerwać tę passę.
Zapewne medalowym łupem kariery chcieliby zakończyć mistrzowie świata i Europy Szwajcar Gregor Stehli (jego możliwości poważnie ogranicza kontuzja z początku sezonu ) oraz Brytyjczyk Krystian Bromley.
Rosjanie mają, podobnie jak Demczenkę w sankach, również nieobliczalnego Rosjanina Alexandra Trietiakowa. Wszystkich jednak może pogodzić ten do którego należy obecny sezon. Prowadzony przez ojca od wielu lat Martins Dukurs (zdobył Puchar Świata odnosząc pięć zwycięstw) wypalił fantastyczną formą w sezonie olimpijskim. Jeżeli dodamy , że jest jeszcze nieco słabszy ale też nie pozbawiony szans jego brat Tomass ,to niewykluczone , że mają oni szanse, aby w Vancouver powtórzyć osiągnięcie Heatonów z 1928 roku.
- Także na ten temat



Reuters


















