W grudniu 2005 roku w składzie reprezentacji USA na zawodach pucharowych w Koenigssee pojawiła się Tristan Gale. Niczym nie zachwyciła. Jednak to ona w Park City pogodziła faworytki. W Turynie niespodzianek nie było. Mistrzynią została Szwajcarka Maya Pedersen. Druga była Brytyjka Shelley Rudman, a trzecia Kanadyjka Melisa Holingsworth. Po raz pierwszy i jak na razie jedyny w zawodach uczestniczyła Polka – Monika Wołowiec i była 15.
Zaczynała od lekkiej atletyki, a potem próbowała swych sił w bobslejach (jako rozpychająca Joanny Steinhilber), po zmianie dyscypliny nieoczekiwanie wywalczyła olimpijski awans podczas ostatniej kwalifikacji.
W Vancouver poza Polką ( zakończyła karierę) zobaczymy wszystkie medalistki poprzednich Igrzysk i ponownie należy zaliczyć je do grona medalowych pretendentek. Jednak podobnie jak w przypadku skeletonistów dotychczas żadnej Niemce nie udało się stanąć na olimpijskim podium.
Oddawanie rywalkom medali na torze nie leży w niemieckiej tradycji i dlatego można oczekiwać ostrej walki o przerwanie wstydliwej serii. Niemkom może być łatwiej niż ich kolegom, choćby dlatego, że tor w Whistler wyjątkowo im odpowiada. Próbę generalną zwycięstwem zakończyła Marion Trott, zdobywając później w Lake Placid mistrzostwo świata. Trzecia była Kerstin Szymkowiak, która zapewne będzie chciała udowodnić trenerom, że jej brak w Turynie był błędem. W odwodzie jest również Anja Huber – mistrzyni świata sprzed dwóch lat. Trzech medali wykluczyć nie można, ale skeleton to nie sanki gdzie reszta świata z pokorą od lat przyjmuje niemiecką dominację.
Gospodarze obok Holingsworth (zdobyła ostatnio Puchar Świata) mają jeszcze doświadczoną dwukrotną mistrzynię świata Michel Kelly, która również była trenowana przez Andrzeja Kupczyka a formę wykuwała miedzy innymi w … Spale.
Kanada obok Niemiec może wystawić trzy zawodniczki i zmartwieniem trenerów jest którą z dwójki - Carla Pavan, Amy Gough- oddelegować do startu. Amerykanie dysponują również wyborowym duetem – Noel Pikus – Pace i Katie Uhlaender. Wielka Brytania to Amy Williams i mająca już olimpijski medal Shelley Rudman. W dalszym ciągu w grze jest Maya Pedersen oraz co staje się już chyba rosyjską specjalnością – nieobliczalna – Swietłana Trunowa. Każda z wymienionych może zostać medalistką , każda może też wrócić bez olimpijskiego trofeum. Jedno jest raczej pewne – powtórki z Tristan Gale raczej nie będzie.
- Także na ten temat



Reuters



















