Siatkówka - World Grand Prix
29/08/2010 - 09:03 - Aktualizacja 29/08/2010 - 12:26Rozbite Polki nie wykorzystały szansy

Nie tak wyobrażaliśmy sobie ostatni mecz Polek podczas finału World Grand Prix w chińskim Ningbo. "Biało-czerwone" miały wygrać z Włoszkami, a przegrały w słabiutkim stylu 1:3. Ostatecznie dziewczyny zakończyły turniej na szóstej pozycji. Teraz czas na mistrzostwa świata.
Przed meczem nasze siatkarki zdawały sobie sprawę, że pokonanie Włoszek być może da im nawet trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Warunki były jednak dwa. Polki musiały wygrać najlepiej 3:0, a grające później Canarinhes w takim samym stosunku pokonać Chinki.
No i początek zapowiadał, że może tak być. Barańska i koleżanki w pierwszym secie kontynuowały dobrą postawę, jaką zaprezentowały w sobotnim spotkaniu z Japonkami (3:1). Świetnie funkcjonowało przyjęcie, a skuteczność w ataku była na ponad 40-procentowym poziomie. Po krótkiej przerwie wszystko się załamało i każdą następną piłką było gorzej.
Włoszki pewnie wygrały kolejnego seta, a potem trzeciego. W czwartej odsłonie wydawało się jednak, że Polki się odrodzą. Prowadziły 12:5, potem było 15:15, ostatecznie przegrały 17:25. Rywalki miały okres 20:5. To był dramat. Barańska (14 pkt.) nie trafiała, a rywalki spokojnie i z konsekwencją zdobywały kolejne punkty. Na plus można odnotować dobrą postawę Katarzyny Zaroślińskiej. 23-latka walczy o miejsce w wyjściowej szóstce i zdobyła dziewięć punktów.
Niestety po raz kolejny w ostatnich tygodniach nasze dziewczyny seriami traciły punkty. Na usprawiedliwienie można jednak powiedzieć, że przecież rozegrały w ciągu miesiąca 14 spotkań. Z drugiej jednak strony pozostałe zespoły w World Grand Prix miały podobny maraton.
- Musimy wyciągnąć wnioski z tego turnieju. Wydaje mi się, że potrzebna jest mniejsza rotacja, jeśli chodzi o prawy atak. Trzeba dać pograć jednej zawodniczce, jeśli jej nie idzie, to wówczas ewentualnie druga - mówiła po meczu z Włoszkami Anna Barańska.- Rywalki zagrały swoją siatkówkę, my takiej siatkówki nie grałyśmy, nie ma się co usprawiedliwiać. Kiedy w pierwszym secie miałyśmy przyjęcie, było dobrze. kiedy to przyjęcie procentowo zaczęło nam spadać procentowo, grałyśmy praktycznie tylko lewym skrzydłem. Tak się nie da grać, musimy tę grę polepszyć - dodawała kapitan kadry. - Wydaje mi się, że potrzebna jest mniejsza rotacja jeśli chodzi o prawy atak.. Uwierzmy we własne możliwości i nie róbmy stypy na boisku. Musimy rozmawiać ze sobą i grać radosną siatkówki - a takiej siatkówki na razie nie ma - zakończyła nasza przyjmująca..
To nienajlepiej wróży przed zbliżającymi się mistrzostwami świata w Japonii (29 października - 14 listopada). Podobnie jak w środę, także w niedzielnym meczu Polki podały rękę rywalkom. Wtedy to w Amerykankami prowadziły 2:0 i w trzecim secie miały trzy piłki meczowe. Ostatecznie jednak przegrały, a podbudowane tym zwycięstwem siatkarek zza Oceanu wygrały cztery kolejne spotkania i pewnie, po raz trzeci w historii cały cykl.
Polska - Włochy 1:3 (25:23, 15:25, 23:25, 17:25)
Polska: Kosek (7), Bednarek-Kasza (9), Barańska (14), Sadurek (3), Gajgał (10), Kaczor (3), Zenik (libero) oraz Skowrońska-Dolata (3), Skorupa, Zaroślińska (9) i Staniucha-Szczurek (3)
Włochy: Crisanti (2), Barazza (10), Lo Bianco (1), Del Core (12), Bosetti (16), Gioli (11), Merlo (libero) oraz Rondon (2) i Ortolani (17).








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 8 z 8