Siatkówka przez ostatnie 25 lat zawładnęła życiem Świeniewicz. W 2005 roku polska reprezentacja przy jej nieocenionym udziale sięgnęła po złoto na mistrzostwach Europy. Świeniewicz wybrano na zawodniczkę tej imprezy, a dopełnieniem udanego roku był tytuł najlepszej siatkarki w Europie, którym uhonorowaną ją niedługo później.
Świeniewicz, która w nowym sezonie będzie grała dla BKS Aluprofu Bielsko-Biała, opisuje siatkówkę jako swoją pasę, miłość. "Kiedyś usłyszałam frazę, że szczęśliwym jest człowiek, który wykonuje to, co kocha i lubi, a jeżeli ma możliwość przekształcenia to w źródło utrzymania, to czegóż od życia wymagać więcej. Los pozwolił mi znaleźć się w tej grupie szczęśliwców, którym się do to udało" - napisała w oświadczeniu.
Co się więc stało, że zawodniczka zdecydowała się podjąć tak dramatyczną decyzję? Chodzi o grupę wytrwałych "znawców", która w chwili gdy polska reprezentacja zaczęła się odradzać, wzięła się do ostrej krytyki. Wytworzyło to presję, której - według Świeniewicz - polskie siatkarki jeszcze nigdy nie były poddane.
"Nie mam i nigdy nie miałam pretensji do fachowej i bezstronnej krytyki. Ale maniakalne atakowanie mnie musiało w końcu przynieść skutek. Zapewniam, że fizycznie nic mi nie dolega. Lecz moja psychika nie jest już w wystarczającym stopniu odporna na stres" - uzasadniła Dorota Świeniewicz, która specjalne podziękowania skierowała do prawdziwych kibiców. "Dzięki wam mogę powiedzieć: warto było" - zakończyła.



Eurosport





















