Siatkówka - Puchar Wielkich Mistrzów
18/11/2009 - 10:27Tie-break w debiucie. Japonia lepsza

Japończycy popsuli Polakom debiut w Pucharze Wielkich Mistrzów. Gospodarze turnieju - bez odrobiny typowej dla Słowian gościnności - pokonali zespół Daniela Castellaniego 3:2 (22:25, 25:15, 21:25, 25:21, 15:10). Jutro rywalem biało-czerwonych będzie Kuba.
Na debiut polskich siatkarzy w Pucharze Wielkich Mistrzów czekaliśmy od 1993 roku, tj. od powołania tych rozgrywek do życia. Nie oznacza to jednak, że biało-czerwoni pojechali do Japonii wyłącznie po naukę. Renoma mistrzów Europy do czegoś w końcu zobowiązuje, a i potencjał zespołu pozwalał wierzyć przed turniejem w sukcesy. Z Japonią wygrać wprawdzie się nie udało, ale zespół Daniela Castellaniego (może z wyjątkiem 2. seta) z pewnością nie zawiódł.
W porównaniu do wrześniowych ME Polacy zaczęli w mocno zmnienionym składzie. Daniel Castellani sięgnął po zawodników, którzy do Turcji nie pojechali w ogóle (Grzegorz Łomacz) albo oglądali mecze z trybun (Marcel Gromadowski, Krzysztof Ignaczak). Skład biało-czerwonych uzupełnili zadomowieni już na dobre w wyjściowej "szóstce" Bartosz Kurek, Marcin Możdżonek, Daniel Pliński i Michał Bąkiewicz.
W 1. secie eksperyment argentyńskiego szkoleniowca zakończył się powodzeniem. Polacy ani razu nie pozwolili odskoczyć rywalom na bezpieczną przewagę, a w końcowych fragmentach (przy dużym udziale Kurka) wyprowadzali decydujące ciosy.
W kolejnej partii Japończycy ograniczyli do minimum swoje błędy (w 1. secie mieli ich aż 9). Wyręczali ich w tym natomiast Polacy. Kilka popsutych zagrywek (m.in. Kurka) i nieskończonych ataków (Gromadowski) sprawiło, że na 1. przerwie technicznej gospodarze prowadzili 8:3. Daniel Castellani próbował ratować sytuację licznymi zmianami, ale do końca seta obraz gry nie uległ już zmianie.
Zmianę przyniosła dopiero 10 minutowa przerwa między 2. i 3. setem. Polacy znowu przypominali ten sam zespół co na początku. Pierwszoplanową postacią na parkieci ponownie był Kurek, który oprócz skutecznej gry w ataku błysnął kilkukrotnie w bloku. Pierwsza piłkę setową biało-czerwoni mieli przy stanie 24:18. Trzy kolejne akcje przyniosły wprawdzie punkt rywalom, ale był to kres ich możliwości.
Gospodarze doprowadzili do tie-breaka głównie dzięki niesamowitemu Kunihiro Shimizu. Japoński atakujący stanął w polu zagrywki przy stanie 14:12 dla gospodarzy. Jego seria (dwie zagrywki punktowe plus jeden czysty as) praktycznie ustawiły resztę seta.
W decydującym, 5. secie Polacy prowadzili tylko raz - 1:0. Później niestety dominowali już wyłącznie mistrzowie Azji. Skutecznego w ataku Shimizu (w całym spotkaniu 24 pkt. - najwięcej na boisku) wsparł Tatsuya Fukuzawa i gospodarze wygrali 15:10.
W dwóch innych dzisiejszych meczach do wyłonienia zwycięzcy również potrzebne było 5 setów. Brazylia po tie-breaku pokonała Kubę, a Irak Egipt.
Jutro Iran zagra z Brazylią (godz. 5.30), Polska z Kubą (7.30), a Japonia z Egiptem (11).
-------------------------------------------------------------
Japonia - Polska 2:3 (22:25, 25:15, 21:25, 25:21, 15:10)
Japonia : Daisuke Usami, Yoshihiko Matsumoto, Kunihiro Shimizu, Tatsuya Fukuzawa, Takaaki Tomimatsu, Yusuke Ishijima i Tanabe Osamu (libero); Yuta Abe, Yusuke Matsuta, Daisuke Yako, Shiro Furuta i Yuta Yoneyama.
Polska: Grzegorz Łomacz, Daniel Pliński, Bartosz Kurek, Marcel Gromadowski, Michał Bąkiewicz, Marcin Możdżonek i Krzysztof Ignaczak (libero), Piotr Nowakowski, Jakub Jarosz, Zbigniew Bartman, Paweł Woicki i Michał Ruciak.








Komentarze - Tie-break w debiucie
Od 1 Do 2 z 2