Mecz mógł posłużyć reżyserom do nakręcenia dobrego filmu akcji, gdyż obfitował w liczne zwroty akcji. Najpierw AZS Politechnika ławo objęła prowadzenie 2:0. Należy zaznaczyć, że były to pierwsze sety i punkty tego zespołu w tym sezonie. Częstochowianom przede wszystkim w tym okresie nie wychodziła zagrywka, ich mocny punkt w dwóch poprzednich spotkaniach. Dwa ostatnie punkty w drugim secie stołeczni siatkarze zdobyli po zepsutych zagrywkach Marka Kardosa i Piotra Łuki. Wydawało się, że piątkowy wieczór dla Radosława Panasa będzie szczęśliwy i uda mu się pokonanie poprzedniego pracodawcy.
W trzeciej partii Domex prowadził m.in. 8:4, 16:13 i 23:20. Neckermann zmniejszył straty do stanu 22:23, ale ostatnie słowo należało do zespołu trenera Grzegorza Wagnera. Czwarta rozpoczęła się od przewagi gości 9:2. Ten wynik praktycznie przesądził losy tego fragmentu meczu. AZS Politechnika miała problemy z przyjęciem zagrywki, ataki tego zespołu ze skrzydeł były bardzo czytelne. W tie breaku nie brakowało emocji. Warszawski zespół potrafił odrobić straty z 4:8 do 10:10. - Nasz trener na każdym czasie mobilizował nas, zachęcał do walki - powiedział po meczu Bartosz Janeczek. - Tym razem zagrywka nie była naszą mocną stronę, ale widocznie nie może tak być w każdym spotkaniu
Dzięki zwycięstwu Domex Tytan AZS Częstochowa z kompletem zwycięstw przewodzi w Plus Lidze siatkarzy. Będzie tak przynajmniej do meczu pomiędzy Jastrzębskim Węglem i PGE Skrą Bełchatów.



Other Agency





















