Siatkówka - PlusLiga
14/07/2010 - 15:54 - Aktualizacja 14/07/2010 - 17:16Bartman dla eurosport.pl: Będę liderem!

- Bardzo się cieszę, że wracam do domu, gdzie mam przyjaciół, znajomych, gdzie tak naprawdę jest całe moje życie – mówi eurosport.pl Zbigniew Bartman. Po występach w kilku ligach zagranicznych 23-letni przyjmujący wraca do rodzinnej Warszawy i w przyszłym sezonie założy koszulkę Politechniki.
Ze Zbigniewem Bartmanem, reprezentantem Polski i nowym przyjmującym AZS Politechniki Warszawskiej rozmawia Piotr Grabka.
Po roku przerwy wracasz go polskiej ligi, ale nie do którejś z czołowych ekip tylko do Politechniki. Dlaczego akurat tutaj?
ZBIGNIEW BARTMAN: Po pierwsze uważam, że Politechnika będzie czołową ekipą w najbliższym sezonie. Powstaje tutaj ciekawy projekt, są sponsorzy, których wcześniej w Warszawie nie było i celem zespołu będzie gra o najwyższe lokaty. Ten najbliższy rok będzie dla nas przejściowy i zarazem bardzo ważny. Jestem pewien, że uda nam się osiągnąć cel jaki przed sobą mamy, czyli awans do czołowej szóstki ligi, a za rok wystartujemy z jeszcze mocniejszą ekipą.
Jesteś z urodzenia warszawiakiem, ale kilka ostatnich lat swojego zawodowego życia spędziłeś poza stolicą. Nie obawiasz się trochę pokus wielkiego miasta?
Ja się w Warszawie wychowałem, więc nie będzie to dla mnie żadna nowość. Za granicą też zresztą grałem w wielkich miastach - w Ankarze czy w Weronie. Bardzo się cieszę, że wracam do domu, gdzie mam przyjaciół, znajomych, gdzie tak naprawdę jest całe moje życie.
Jesteś przedstawiany jako nowa gwiazda Politechniki. Odpowiada Ci taka rola?
Ja bym to nazwał inaczej – mam być liderem tego zespołu. Na moich barkach będzie spoczywać głównie rola zdobywania punktów i ciągnięcia gry w ataku. Myślę, że tak bardziej trzeba mnie przedstawiać, a nie jako gwiazdę. Gwiazdy to kreujecie wy dziennikarze.
Z Michałem Kubiakiem, innym nowym zawodnikiem Politechniki zdobyliście na plaży młodzieżowe mistrzostwo Europy i wicemistrzostwo świata. W hali też będziecie tak groźnym duetem?
Na pewno tak. Michał w ostatnim czasie poczynił wielkie postępy, był bardzo ceniony w ostatnim swoim klubie we Włoszech (Volley Padva – przyp. red.). Bardzo się z tego cieszę, że będziemy razem grać, tym bardziej, że od wielu lat jesteśmy przyjaciółmi i zawsze naszym marzeniem było grać w jednym zespole ligowym.
W ubiegłym tygodniu razem z kolegami zakończyliście grę w Lidze Światowej. Jaką ocenę wystawiłbyś sobie i reprezentacji?
Myślę, że oceny będzie wystawiał Związek i trener poszczególnym zawodnikom. Od siebie mogę powiedzieć jedynie, że przykro nam trochę, że nie udało się awansować do Final Six. Był to na pewno jeden z naszych celów. Z drugiej strony zebraliśmy duży materiał szkoleniowy, te spotkania – zarówno wygrane, jak i przegrane – sporo nam dały i teraz, od 21 lipca, ruszymy z ciężką pracą. Na mistrzostwach świata to zaprocentuje.
Jak ci się wydaje – po tych ostatnich tygodniach zbliżyłeś się, czy oddaliłeś od czternastki, która we wrześniu pojedzie na MŚ?
Nie wiem, ciężko mi powiedzieć. Ostateczną decyzję i tak podejmować będzie w końcu trener. Generalnie jestem zadowolony z tego ogromu pracy, którą wykonaliśmy przez ostatnie dwa miesiące. Osobiście nie mam sobie praktycznie nic do zarzucenia. Jestem bardzo zadowolony, że mogłem tak ciężko, a zarazem rozsądnie potrenować. To zaprocentuje, nie tylko w reprezentacji, ale również w sezonie ligowym.
A jak przyjąłeś to całe zamieszanie, które ostatnio zrobiło się wokół Łukasza Żygadły?
Myślę, że na ten temat zostało już wszystko powiedziane. Wydaliśmy stosowne oświadczenie, więc temat jest zamknięty. Było - minęło, idziemy dalej do przodu.
Masz przed sobą jeszcze tydzień wolnego zanim rozpocznie się kolejne zgrupowanie kadry. Co będziesz robił w tym czasie?
Od powrotu z Katowic jestem cały czas w Warszawie. Wyjątkiem będzie tylko najbliższy weekend, kiedy to wybieram się do Krynicy Morskiej, gdzie razem z Danielem Plińskim wystąpię w turnieju siatkówki plażowej.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 2 z 2