Skra przyjechała do Rzeszowa pewna siebie. Trudno się temu dziwić, bowiem w lidze z Resovią jeszcze nie przegrała. Na 15 meczów, które rozegrały obie drużyny rzeszowianie urwali bełchatowianom tylko dwa sety.
W piątek mijały dokładnie cztery lata i jeden miesiąc od pamiętnego spotkania, w którym w pierwszej rundzie play off padł wynik 2:3 dla Skry. Rozgrywający Asseco Resovii Krzysztof Gierczyński wierzył przed piątkowym meczem, że kibice będą ich ósmym zawodnikiem na parkiecie - Tak jak Bełchatów ma nad nami przewagę na boisku, tak nasi kibice mają przewagę nad ich kibicami. Są spontaniczni, oddani, pomagają w trudnych momentach. Są dla mnie numerem jeden w Polsce - mówił Gierczyński.
- Chcielibyśmy wygrać seta, mecz, bo to wtedy byłaby już supersprawa - dodał przed meczem reprezentant Polski.
W pierwszych dwóch meczach w Bełchatowie broniąca tytułu PGE Skra miała olbrzymią przewagę nad Asseco Resovią.
- Prowadzenie 2:0 w play off nic nie daje. Ten wynik jest w zasadzie wart tyle samo co 0:0. Oczywiście chcemy wygrać już w piątek. Każdy dzień odpoczynku po trudnym sezonie jest ważny - mówił przed meczem drugi trener PGE Skry Jacek Nawrocki.
Przed piątkowym meczem pewne były dwie sprawy: jeśli wygrają goście - zdobędą złoto, a jeśli rzeszowianie - kolejne spotkanie odbędzie się w sobotę.
Mecz dostarczył spodziewanych emocji. Siatkarze Resovii podrażnieni wysokimi porażkami w Bełchatowie od początku pokazywali ogromne zaangażowanie. Po łatwo przegranym pierwszym secie, w drugim zdominowali przeciwników doprowadzając do wyrównania. Był to tym samym pierwszy wygrany set z bełchatowianami od ponad czterech lat. Niestety mimo ogromnej ofiarności kolejne sety należały do przyjezdnych, wśród których brylowali - Mariusz Wlazły i Daniel Pliński.
W trzecim secie goście zaczęli coraz częściej grać środkiem. Umożliwiało to dobre przyjęcie. Wynik oscylował w granicach remisu, ale końcówka należała ostatecznie do przyjezdnych.
Czwarty set to już koncert gry bełchatowian. Na pierwszej przerwie technicznej podopieczni trenera Castellaniego uzyskali już 4 punkty przewagi, której nie oddali do samego końca. Przy stanie 12:19 miejscowi jeszcze raz zerwali się do walki, jednak był już zdecydowanie za późno.Świetna gra Marcina Możdżonka i trudna zagrywka pomogły Skrze wygrać czwartą partię i obronić tytuł mistrza Polski. MVP spotkania wybrano Michała Bąkiewicza, który atakiem z lewego skrzydła zakończył mecz.
Skra wygrała w pełni zasłużenie, choć należy przyznać, że rzeszowianie byli zdecydowanie inną drużyną niż przed tygodniem. Ładne kombinacyjne akcje Ignaczaka i Wiki robiły ogromne wrażenie.
PGE Skra Bełchatów zdobyła tym samym piąty tytuł mistrzowski z rzędy. Rzeszowianie natomiast wrócili na podium po 21 latach.
Po meczu powiedzieli:
Miguel Falasca (Skra Bełchatów):
Jest to wspaniałe uczucie. Mimo, ze dzisiaj zagraliśmy nie najlepiej to udowodniliśmy, że jesteśmy najlepsi w Polsce. Atmosfera w Polsce jest niesamowita. W Hiszpanii tego na pewno nie ma. Może tylko Liga Mistrzów może się równać z naszą ligą. Z mojej strony mogę mieć tylko nadzieje, że to nie było moje ostatni spotkanie w barwach Skry.
Dawid Murek (Skra Bełchatów):
Bardzo się cieszymy. Chociaż powiem szczerze, że nie było łatwo. Resovia zagrała dobry mecz. W czasie meczu czuliśmy ogromną presję, ale wytrzymaliśmy i to jest najważniejsze. Do meczu podeszliśmy bardzo skoncentrowani. Spotkanie miało w sobie sporo dramaturgii. Szczególnie odczuwalne to było w setach, które mogły paść łupem Resovii. Dodatkowo cieszy nas to, że wygraliśmy otoczeni taką wspaniałą publicznością.
Paweł Woicki (Asseco Resovia Rzeszów):
Na pewno te dwa pierwsze mecze pozostawiły spory niedosyt. Na szczęście dzisiaj stawiliśmy czoło i udowodniliśmy, że w swojej hali jesteśmy mocną drużyną. Srebro jest mimo wszystko ogromnym sukcesem. Liczyliśmy, że uda się wygrać choć jedno spotkanie, ale nie ma co narzekać. W całym sezonie musieliśmy się docierać, bo jesteśmy nową drużyną. Skra jest silną drużyną, była na nią recepta, której my nie mogliśmy znaleść. Będziemy pracować nad tym, aby wreszcie pokonać Skrę.
Mirosław Przedpełski (Prezes PZPS):
Skra była w tym roku poza konkursem. Resovii natomiast dzisiaj brakowało taktyki. Skra rozpracowała gospodarzy i konsekwentnie realizowała swój plan. Wygrała taktyka. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie liga będzie bardziej wyrównana walka. Cieszę się, że w każdym roku drużyny podnoszą swój poziom. Do przodu idzie też jakość widowisk.
Resovia Rzeszów - Skra Bełchatów 1:3
(21:25, 25:22, 23:25, 19:25)
Resovia: Woicki, Hernandez, Wika, Gawryszewski, Oivanen, Gierczyński, Ignaczak (L) oraz Papke, Kusior
Skra: Pliński, Możdżonek, Falasca, Antiga, Murek, Wlazły, Gacek (L)
Sędziowie: Marcin Herbik (pierwszy), Wojciech Maroszek (drugi)



Eurosport





















