- Posłuchałem wewnętrznego głosu i będę grał w Polsce. Wiele razy byłem w tym kraju i podoba mi się – przyznał Abramow. - Czemu trafiłem do Jastrzębskiego Węgla? Spora w tym zasługa pewnej młodej polskiej dziewczyny. Potem rozmawiałem z prezesem klubu Zdzisłwem Grodeckim i zrozumiałem, że naprawdę zależy mu na mojej grze. Polskich zawodników znam, przecież nie raz graliśmy przeciwko sobie w reprezentacji. Znam też halę w Jastrzębiu. Grałem w niej i przegrałem 2:3. To ciężki obiekt dla rywali i mam nadzieję, że tak będzie i w tym sezonie. W Polsce gra się nieco inną siatkówkę niż w Rosji - szybszą, bardziej europejską, z większym naciskiem na obronę. Liga rosyjska i włoska są uznawane za najsilniejsze w Europie. Dla mnie przyjazd do Polski to ani krok w tył, ani w przód, tylko po prostu - w bok. To będzie nowe, ciekawe doświadczenie. Mój wyjazd z kraju to dla moich kolegów z kadry pewnie zaskoczenie, bo są przyzwyczajeni do gry w Rosji. Ja grałem dwa lata w Japonii i mogę ją polecić. Teraz przyjadę do Polski i mam nadzieję, że przetrę szlak dla innych - stwierdził siatkarz.
Razem z Abramowem do Polski sprowadzi się żona Margarita oraz ich niespełna dwuletnia córka. Rosyjski siatkarz zamieszka wraz z rodziną w Żorach.
- Jestem szczęśliwy, że tak wybitny zawodnik jak Paweł Abramow będzie grał w naszym klubie – przyznał szczęśliwy prezes Jastrzębskiego Węgla, Paweł Grodecki. - Trwające od kilku tygodni rozmowy kończą się dziś pozytywnym efektem. Obecność Pawła, podobnie jak nasz udział w Lidze Mistrzów, jest dla nas również elementem strategii marketingowej, jest sposobem na walkę z kryzysem, który dopadł także nasz kraj. Szukaliśmy wzmocnień, szukaliśmy zawodnika, który będzie liderem, który poprowadzi ten zespół do walki niczym „przewodnik stada". A Paweł Abramov jest takim właśnie siatkarzem – zakończył Grodecki.
- Także na ten temat



Imago





















