- Zapisków historycznych nie prowadzę, w Montreux jestem pierwszy raz, ale skoro prowadzony przeze mnie zespół spisał się najlepiej ze wszystkich polskich reprezentacji w tym prestiżowym turnieju, to trzeba tylko cieszyć się - powiedział trener Jerzy Matlak. - Z tego co pamiętam, to niedziela w tym szwajcarskich kurorcie zwykle dla polskich siatkarek była wolna. Tym razem tego dnia znaleźliśmy się w Hali Omnisport razem z potentatami światowej siatkówki - Brazylią czy Chinami.
Trener Matlak podkreślił, że należy cieszyć się z postawy drużyny, która jest ze sobą od miesiąca. W pierwszym spotkaniu z Niemkami oraz z Japonią Polska pewnie wygrała po 3:0. - Bardzo przyzwoicie zagraliśmy z Brazylią, która jak dotychczas zdecydowanie góruje nad całą stawką i tylko z Polską straciła seta - mówi Jerzy Matlak. - Mamy więc mały, dobry prognostyk na przyszłość.
Do Montreux przyleciało czternaście polskich siatkarek. W poniedziałek do kraju wrócą Izabela Żebrowska i Agnieszka Bednarek. Pierwsza z nich doznała na początku spotkania z Brazylią skrętu lewego stawu skokowego i według lekarza kadra dr Macieja Jędrasika przerwa w treningach potrwa około dwóch tygodni. Druga leci do Polski ze względu na ważne sprawy osobiste. Polska ekipa, do której dołączy Berenika Okuniewska, pojedzie do Turynu na kolejny sprawdzian - turniej, w którym zagra z Włochami, Chinami i Japonią. Do kraju siatkarki wrócą 21 czerwca.
- Do Montreux lecieliśmy z pewnymi obawami, niepewni wyniku, jaki tutaj osiągniemy - powiedział Jerzy Matlak. - Gdybyśmy w Montreux przegrali wszystkie mecze po 0:3, to musielibyśmy też dalej z tym żyć i przygotowywać się do pierwszej głównej imprezy tego sezonu - eliminacji mistrzostw świata. Rozegrane one zostaną 17-19 lipca w Rzeszowie z udziałem Belgii, Francji, Polski i Turcji. Dwie najlepsze drużyny awansują do przyszłorocznego czempionatu w Japonii.
- Zwycięstwa 3:2 i 3:0 nad Niemcami oraz 3:0 nad Japonią dla drużyny, która pracuje razem od miesiąca, na pewno będzie pozytywnym bodźcem - powiedział Jerzy Matlak. - W meczu o piąte miejsce zawodniczki dały sobie radę z kłopotami. Pierwsze spotkanie z Chinami, przegrane 0:3, na pewno nam nie wyszło. Z postawy w pozostałych jestem bardzo zadowolony. Nie spodziewałem się, że po tak krótkim etapie przygotowań będą sobie tak ładnie dawały radę".
W niedzielnym meczu z Niemkami Polki pewnie objęły prowadzenie 2:0 i następnie przegrały dwa kolejne sety, a w czwartym praktycznie nie stawiały oporu. - W trzecim secie Niemki wzmocniły zagrywkę i miały ten element mocny. Dzień wcześniej rozbiły nim Kubę - powiedział Jerzy Matlak. - Nie dawaliśmy rady z tym serwisem. Niewiele brakowało, żeby Niemkom udało się "pogonić" nas do końca. Jednak nie ma tego złego. Wolę wynik 3:2 niż łatwe zwycięstwo 3:0, gdyż w niedzielne przedpołudnie sporo dowiedziałem się o swoim zespole. Dwa sety były bardzo przykrą niespodzianką, ale wygrzebały się z tego i to trzeba cenić.
Jak podkreślił trener Matlak "w Turynie więcej pograją zawodniczki, które w Montreux rzadziej występowały na parkiecie". Przed turniejem w Rzeszowie Polska rozegra w lipcu jeszcze po dwa sparingi z Białorusią oraz Rosją.
Turniej w Montreux rozgrywany jest od 1984 roku i nazywał się wówczas Coupe des Nations. Dwa lata później Polska zajęła drugie miejsce - za Francją, a przed Szwajcarią, Grecją i Austrią. Od 1990 do 1999 roku turniej nazywał się BCV Volley Cup. Od 2000 nosi nazwę Montreux Volley Masters. Polska zagrała w nim po raz pierwszy w 2004 roku i zajęła miejsca 7-8 z Japonią. Została zaproszona dzięki zdobyciu rok wcześniej mistrzostwa Europy. W 2005 roku była szósta po porażce z Niemcami. W dwóch następnych latach plasowała się na pozycjach 7-8 razem z reprezentacją Rosji. W 2008 roku ze względu na igrzyska w Pekinie Montreux Volley Masters był rozgrywany w innej formule. Polska nie brała udziału.



Other Agency




















