- Podczas tych mistrzostw moje miejsce było przy łóżku chorej żony. Są w życiu ważniejsze sprawy od siatkówki - mówił Matlak. Zastępujący go Piotr Makowski stanął na wysokości zadania i doprowadził reprezentację do jedenastego medalu w historii tej imprezy.
Na każdym kroku Makowski podkreślał, że świetna gra Polek to zasługa właśnie trenera Matlaka. Ani przez moment nie zapomniał też o tragedii pierwszego szkoleniowca biało-czerwonych. Dlatego mimo wielkiego sukcesu nie będzie wielkiej fety. - Nie możemy przesadzać, bo przecież każdy wie, w jak trudnej sytuacji znajduje się trener Matlak i jego rodzina - stwierdził Makowski.
Żona Matlaka doznała wylewu krwi do mózgu. W sobotę lekarze rozpoczęli wybudzanie jej ze śpiączki farmakologicznej. - Jeszcze nie mówi, ale już jest z nią kontakt. Lekarze twierdzą, że z każdym dniem będzie lepiej. Nie jest mi łatwo, nie wiem, jakie będą konsekwencje wylewu krwi do mózgu. Dobrze, że dzięki sztabowi medycznemu reprezentacji Asia szybko znalazła się pod dobrą opieką, bo nie wiem, jak to by się skończyło - powiedział "Faktowi" Jerzy Matlak.
Polskie siatkarki sprawiły mu wielką radość. Matlak pojawił się na ceremonii medalowej i dziękował dziewczynom za brązowy medal. - Dla mnie one wywalczyły złoto - powiedział wzruszony.



Eurosport





















