Siatkarze Daniela Castellaniego nie mieli ostatnio zbyt wielu powodów do radości. Trzy porażki z rzędu przed swoją publicznością (Kuba, Niemcy), wiele krytycznych opinii pod swoim adresem, a do tego wszystkiego jeszcze konflikt Łukasza Żygadły z selekcjonerem. Wszystko to składało się w niezbyt optymistyczny obrazek, zwłaszcza biorąc pod uwagę zbliżające się mistrzostwa świata.
Mimo to z polskiego obozu dobiegały głosy pełne mobilizacji. - W pierwszym pojedynku było blisko, ale się nie udało. W kolejnym spotkaniu musimy zrobić wszystko, by pokonać przeciwników i mam nadzieję, że właśnie tak się stanie – mówił po czwartkowej porażce z Niemcami (2:3) Patryk Czarnowski.
- Graliśmy z nimi trzy razy i ani razu nie wygraliśmy. Na pewno mamy o czym myśleć, ale z rozgrywkami chcemy pożegnać się zwycięstwem, dlatego w piątek nie odpuścimy żadnej piłki – dodawał Paweł Zagumny.
Ku zaskoczeniu kibiców pierwszy rozgrywający i kapitan kadry rozpoczął piątkowy mecz w rezerwie. Podobnie jak grający w pierwszym meczu Mariusz Wlazły i Daniel Pliński. Zwłaszcza zastąpienie Zagumnego młodym Grzegorzem Łomaczem okazało się dobrym posunięciem Daniela Castellaniego.
Zawodnik Jastrzębskiego Węgla rozgrywał piłkę dokładniej od "Gumy", dzięki czemu akcje polskiego zespołu były dużo bardziej poukładane niż dzień wcześniej. Już w pierwszym secie powinno przynieść to efekt, gdyby nie feralna końcówka. Polacy prowadzili już 24:22, później 25:24, by ostatecznie przegrać trzy kolejne piłki i całego seta.
Kto wie czy Niemcy nie wywieźliby z Katowic kompletu zwycięstw, gdyby w drugiej partii ponownie nie doszło do nagłego zwrotu akcji. Tym razem to zespół Raula Lozano był w komfortowej sytuacji prowadząc przez większość czasu. Wszystko układało się po myśli gości aż do stanu 24:23. I tak jak to było w przypadku Polaków set wcześniej coś w ich grze nagle stanęło. Po atakach Wlazłego i Bartosza Kurka to biało-czerwoni cieszyli się ze zwycięstwa.
Był to przełomowy moment meczu. Siatkarze Daniela Castellaniego uwierzyli, że Niemców można pokonać i w kolejnych setach podnieśli jeszcze poziom swojej gry. W naszym zespole bardzo dobrze działał blok, sporo szkód w szeregach rywali robiła zagrywka (asy Wlazłego i Plińskiego), a jeden z lepszych meczów w tym sezonie rozgrywał w obronie Piotr Gacek.
Błędy popełniać zaczęli za to Niemcy. Trener Lozano widząc jak słabną liderzy (Grozer, Steuerwald, Kromm) zaczął wpuszczać na boisko zmienników, ale z wyjątkiem Jochena Schöpsa te manewry nie przynosiły skutku. Trzeci i czwarty set już wyraźnie należał do Polaków, którzy wygrali - odpowiednio - 25:21 i 25:17.
Statuetkę dla MVP meczu odebrał Marcin Możdżonek. Zawodnik Skry Bełchatów uczciwie zapracował sobie na to wyróżnienie. Nie co dzień zdarza się żeby środkowy był najlepiej punktującym w swoim zespole. Aż 8 z 17 uzbieranych przez siebie oczek popularny "Możdżon" zdobył blokiem!
Polacy żegnają się z Ligą Światową tak jak przed rokiem – po fazie grupowej. Wtedy wypadli nawet gorzej wygrywając tylko 5 spotkań z 12 (teraz połowę). Co było kilka tygodni później – wszyscy doskonale pamiętamy. Na mistrzostwach Europy w Turcji siatkarze Daniela Castellaniego odnieśli historyczny sukces sięgając po złoto. Czy po jesiennych mistrzostwach świata we Włoszech też będziemy mieli tyle powodów do radości?
Z grupy D Ligi Światowej w turnieju finałowym (21-25 lipca, Cordoba) zagrają Argentyna - jako gospodarz - i Kuba. Polacy zakończyli pierwszą rundę na 3. miejscu, za Niemcami.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Polska - Niemcy 3:1 (25:27, 26:24, 25:21, 24:18)
Polska: Kurek (15), Jarosz (7), Ruciak (2), Czarnowski (4), Możdżonek (17), Łomacz (1), Gacek (libero) oraz Pliński (5), Zagumny, Wlazły (13) i Bąkiewicz (4)
Niemcy: Andrae (3), Böhme (11), Kromm (5), Günthör (11), Steuerwald, Grozer (14), Prüsener (libero) oraz Schwarz (4), Kaliberda (3), Schöps (6) i Rieke



From Official Website





















