Rabita Baku była do niedawna drużyną szerzej nieznaną w Europie. Marsz ku górze azerski zespół rozpoczął w poprzednim sezonie. Majątek przeznaczony na transfery zaczął szybko procentować. Kimberly Glass, Natalia Kulikowa i Sanja Starović doprowadziły Rabitę do trzeciego miejsca w Pucharze CEV.
Europejska federacja doceniła ten wynik i przed bieżącym sezonem Ligi Mistrzyń przyznała azerskiemu klubowi "dziką kartę". Ten szybko udowodnił, że na grę w elicie zasługuje. Wzmocniony kolejnymi siatkarkami zespół (m.in. Natalia Mammadowa) na inaugurację ograł do zera Dynamo w Bukareszcie, a przed tygodniem odprawił z kwitkiem słynne Scavolini Pesaro (3:1).
Po dwóch kolejkach Aluprof miał o połowę mniej punktów od Rabitu (2:3 ze Scavolini, 3:2 z Dynamem), więc aż tak bardzo nie dziwiły słowa prezesa bielskiego klubu, Czesława Świstaka. - Będę zadowolony, jeśli przegramy po tie-breaku i w ten sposób zdobędziemy punkt - tłumaczył.
Sytuacji mistrzyń Polski nie poprawiał brak w składzie Anny Werblińskiej. Reprezentacyjna przyjmująca jest w trakcie rehabilitacji po zabiegu artroskopii kolana i w tym roku już nie wystąpi.
W środowy wieczór w roli liderki Werblińską udanie zastąpiła Natalia Bamber. Doświadczona atakująca zbijała piłki z regularnością szwajcarskiego zegarka. Jej pewność udzieliła się reszcie zespołu. Silną stronę bielszczanek był blok. Do gry w ataku udanie podłączały się środkowe, co potrafiła wykorzystać rozgrywająca Katarzyna Skorupa.
Mimo dobrej gry mistrzyń Polski wynik ważył się do samego końca. Przy stanie 10:11 w tie-breaku Aluprof zdobył się na ostatni zryw, który zapewnił mu zwycięstwo 15:13 i 3:2 w całym meczu.
Oba zespoły zagrają ze sobą ponownie za tydzień.
--------------------------------------------------------------------------------
Aluprof Bielsko-Biała - Rabita Baku 3:2 (25:21, 21:25, 25:18, 20:25, 15:13)



From Official Website





















