Ubiegłotygodniowy mecz zakończył się skandalem. Grupka bułgarskich pseudokibiców odpaliła race w hali i mecz musiał zostać przerwany. Do tego momentu Resovia kontrolowała grę i prowadziła 2:0 w setach. Przerwa wybiła wicemistrzów Polski z uderzenia, a gospodarzom pozwoliła na odrobienie części strat. Na szczęście rzeszowianie w porę się pozbierali i w czwartym secie rozstrzygnęli mecz.
- To byli pseudokibice piłkarscy i dlatego wyglądało to tak, a nie inaczej. Dziwne, że ochrona nie zareagowała w porę - wspomina w rozmowie z eurosport.pl Krzysztof Ignaczak, libero Resovii.
Inaczej do sprawy podchodzi inny resoviak, Alek Akhrem. - Nie byłem specjalnie zaskoczony całym zajściem. Jak grałem w Iraklisie Saloniki – a to przecież ta sama bałkańska mentalność – mecze często były przerywane, gdy wynik dla gospodarzy był niekorzystny - mówi Białorusin.
Za wybryki swoich fanów CSKA zostało ukarane przez Europejską Federację Siatkarską (CEV). Wicemistrzowie Bułgarii będą musieli zapłacić 10 tys. euro grzywny, a ich kibice nie obejrzą meczu rewanżowego w Rzeszowie.
Zaliczka z pierwszego meczu pozwala wicemistrzom Polski czuć się faworytami do awansu. - Gramy u siebie, w pierwszym meczu wygraliśmy na ciężkim terenie. Nieskromnie powiem, że powinniśmy spokojnie przejść Sofię i znaleźć się w 2. rundzie - twierdzi Ignaczak.
Jeżeli tak się stanie Resovia, o wejście do Final Four, zagra ze zwycięzcą pary Itas Trentino/Knack Roeselare.
Eurosport. pl przeprowadzi relację NA ŻYWO z meczu Resovia - CSKA. Początek o 18. Zapraszamy!



Eurosport





















