Siatkówka - Klubowe MŚ w Dausze
05/11/2009 - 09:33Kazijski: Chcę wreszcie wygrać z Polakami

W poprzednim sezonie wygraliśmy Ligę Mistrzów, a wcześniej Serie A1. Chcemy teraz zamknąć ten cykl mistrzostwem świata - mówi w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Matej Kazijski. Klub bułgarskiego przyjmującego - Itas Trentino - może być rywalem Skry w półfinale rozgrywanych w Dausze klubowych MŚ.
Po dwóch meczach katarskiego turnieju Itas i Skra mają po dwa zwycięstwa i są już pewne gry w półfinale. Wczoraj mistrzowie Włoch w meczu na szczycie grupy A pokonali rosyjski Zenit Kazań 3:2 (24:26, 25:23, 24:26, 25:19, 15:11). Najwięcej punktów dla zwycięskiej ekipy - 24 - zdobył Kazijski.
PRZEGLĄD SPORTOWY: Itas Trentino, w którym Pan gra, to główny kandydat do tytułu klubowego mistrza świata?
MATEJ KAZIJSKI: Zdecydowanie. Przecież wygraliśmy w poprzednim sezonie Ligę Mistrzów, a wcześniej Serie A1. Chcemy teraz zamknąć ten cykl mistrzostwem świata. Odpowiem więc szczerze - moim zdaniem jesteśmy w każdym meczu faworytem. Łatwo nie będzie, bo przecież w Dausze są jeszcze trzy świetne drużyny, które tak jak my marzą o zwycięstwie.(...) Obawiam się tylko, że nie przekonamy się kto jest najlepszy przy normalnych regułach gry. Zastosowana tutaj "złota reguła" może zmienić wyniki, a wygra ten kto najszybciej dostosuje się do nowych zasad.
Widzę, że nie podoba się Pan u złota formuła?
Wszystko jest teraz inne, ten przepis bardzo zmienia grę. Powiemy o nim wszyscy więcej po turnieju, bo na razie nie jestem w stanie właściwie go ocenić. Ale nie sądzę, żeby się przyjął.
Zna pan powody decyzji o powrocie Winiarskiego do kraju?
Moim zdaniem zdecydowało zdrowie. Życzę mu jak najlepiej i chcę, by szybko się wyleczył. On ma wspaniałe serce do gry, wolę walki. Będzie nam go w Trentino brakowało. Ale odszedł - może po to, by mieć pewność występów. U nas musiałby chyba dzielić jedno miejsce na dwóch z Juantoreną. W Polsce dostanie więcej czasu na rehabilitację i na to, by spokojnie wrócić na boisko.
Spodziewał się pan, że Polacy mogą wygrać mistrzostwa Europy?
Byłem przekonany, że Polska awansuje do półfinału, nie miałem co do tego wątpliwości. Grali bardzo dobrze, z meczu na mecz lepiej i szybciej. Zasłużyli na tytuł, tak jak na zwycięstwo z nami. Byli lepsi. Mnie boli to szczególnie, bo przegrałem już z Polską trzeci ważny półfinał - najpierw ten w Teheranie w mistrzostwach świata juniorów w 2003 roku, potem w Japonii w 2006, wreszcie teraz w Izmirze. Czas to zmienić. Chcę wreszcie, oby tu w Katarze, przestać przegrywać z Polakami i zagrać o złoto, a nie tylko o trzecie miejsce. Ile razy można wchodzić do półfinałów i przegrywać właśnie z wami?! Za każdym razem okazywaliśmy się słabsi zasłużenie, ale to bolało.
Więcej w "Przeglądzie Sportowym"







You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0