Skra pojechała do Rosji jako świeżo upieczony zdobywca Pucharu Polski i najlepszy zespół rundy zasadniczej Plus Ligi. Co jednak najważniejsze, styl prezentowany ostatnio przez bełchatowski zespół pozwala wierzyć, że niedużą zaliczka z pierwszego meczu uda się obronić. Mistrzowie Polski są zresztą mądrzejsi o nauczkę, jaką już raz dostali w tym sezonie od siatkarzy z Odińcowa. W fazie grupowej Skra przyjechała do podmoskiewskiej miejscowości podbudowana zwycięstwem 3:0 i w rewanżu nie urwała rywalom nawet seta.
W tamtym meczu wiodącą postacią w rosyjskiej drużynie był Gilberto Godoy Filho de Amauri, w skrócie zwany Gibą. Reprezentanta Brazylii zabraknie dziś na parkiecie z powodu kontuzji kciuka, której nabawił się tydzień temu w ... Łodzi. Siła zespołu Zorana Gajica aż tak bardzo jednak nie ucierpi, ponieważ gotowy do gry jest już Paweł Abramow. Rosyjski przyjmujący wraca do składu po kilkutygodniowej nieobecności spowodowanej operacją wyrostka robaczkowego.
Siatkarzem, którego najbardziej obawiają się bełchatowianie jest jednak atakujący Iskry Jochen Schöps. Niemiec świetnie wypadł w pierwszym spotkaniu kończąc blisko 60% ataków swojego zespołu. Dziś sposobem na zneutralizowanie pierwszej "armaty" wicemistrzów Rosji ma być kapitan Skry Mariusz Wlazły, który ostatnio wraca do wielkiej formy.
Patrząc na statystyki bełchatowianie nie są faworytem spotkania. W całej historii pojedynków z rosyjskimi drużynami nie zdarzyło się jeszcze by Skra wygrała na wyjeździe. Najbliżej tego była w poprzedniej rundzie, gdy grała z moskiewskim Dynamo (porażka 2:3). Wówczas jednak o awansie mistrzów Polski przesądził mecz w Bełchatowie wygrany przez ekipę Daniela Castellaniego 3:1. Dziś polski zespół wcale jednak nie musi wygrać z Iskrą by awansować. Jeżeli mecz zakończy się jednosetowym zwycięstwem wicemistrzów Rosji wówczas rozegrany zostanie tzw. złoty set.
Czy Skra odniesie historyczne zwycięstwo na rosyjskim terenie? A może zespół Zorana Gajica odrobi straty z pierwszego spotkania i dojdzie do "złotego seta"? Pewne jest jedno - emocje i walka powinny trwać do ostatniej piłki. Początek spotkania o godz. 17!



Imago




















