Po wygranym przez Częstochowian 3:2 meczu w Piacenzie wszyscy mówili o wielkiej niespodziance. Trener drugiej drużyny włoskiej Serie A i finalisty Ligi Mistrzów w 2008 roku, Angelo Lorenzetti żartował nawet, że w rewanżu gładko poradzą sobie ze "źle wyszkoloną technicznie" ekipą z Polski.
Zmotywowani podopieczni Radosława Panasa pierwszego seta wygrali 25:22, choć w końcówce nie zabrakło emocji. Zawodnicy AZS-u przegrali 5 piłek z rzędu. Dodatkowo sędzia po ataku w Zbigniewa Bartmana odgwizdał aut, chociaż piłka wylądowała pół metra przed linią końcową boiska.
Drugi set lepiej zaczęli włoscy siatkarze, którzy po pierwszych minutach prowadzili dwoma punktami. Jednak głośny doping do gry porwał atakującego Częstochowian, Zbigniewa Bartmana, który doprowadził do wyrównania. Bezradny wydawał się być gwiazdor włoskiej drużyny, Bułgar Hristo Zlatanov. Znakomicie zaczął funkcjonować blok AZS-u, co doprowadziło do wyniku 24:18. Gdy wydawało się, że polscy siatkarze gładko skończą tą partię za odrabianie strat zabrali się zawodnicy Copry Piacenza. Ostatecznie drugie starcie akademicy wygrali 25:20.
Trzecie starcie dostarczyło najwięcej emocji. Pomimo znakomitego początku w wykonaniu gospodarzy (prowadzenie 8:4) podopieczni Angelo Lorenzettiego zdołali doprowadzić do remisu 10:10. Jeszcze większy horror zaczął się w końcówce, kiedy to Włosi prowadzili 20:19. W tej sytuacji trener Panas poprosił o czas. Od tego momentu, znów koncertowo zaczęła grać młoda drużyna z Częstochowy, a pierwsze skrzypce na parkiecie grał środkowy Łukasz Wiśniewski. Zwycięstwo 25:23 po znakomitym ataku, świetnie dysponowanego w tym meczu, Zbigniewa Bartmana dało upragniony awans do grona ośmiu najlepszych ekip Europy.
Siatkarze Copry Piacenza docenili poziom sportowy polskiego zespołu. - Decydujące o dwóch porażkach było zmęczenie całym sezonem. Drużyna z Częstochowy reprezentuje na prawdę świetny poziom siatkarski i w pełni zasłużyła na to zwycięstwo - powiedział po meczu włoski rozgrywający Marco Meoni.
Do słów Angelo Lorenzettiego nie chciał odnieść się prowadzący grę AZS-u Andrzej Stelmach. - Nie będę odnosił się do wypowiedzi włoskiego szkoleniowca. Dziś udowodniliśmy na parkiecie, że jesteśmy zwycięzcami - podsumował spotkanie Stelmach.
W kolejnej fazie rozgrywek Ligi Mistrzów siatkarzy Częstochowianie podejmą ekipę Volley Trentino. Włosi pokonali gładko 3:0 drużynę Portolu Palma Majorka. W ekipie z Trentino występuje dwóch reprezentantów Polski - Łukasz Żygadło i Michał Winiarski. Ten ostatni jeszcze przed rewanżowym meczem przepowiedział, że to właśnie z AZS-em przyjdzie mu walczyć o tegoroczny Final Four.



Imago





















