Siatkówka - PlusLiga
04/11/2009 - 22:57Delecta przed Skrą. Kota nie ma, myszy harcują

Siatkarze Delecty Bydgoszcz skorzystał na wyjeździe na klubowe mistrzostwa świata PGE Skry Bełchatów i zostali liderem PlusLigi siatkarzy po 5. kolejce rozgrywek. Zespół trenera Waldemara Wspaniałego pokonał w środę Neckermanna AZS Politechnikę Warszawską 3:1.
- Żadnego lekceważenia - zapowiadał przed meczem z zajmującą ostatnie miejsce w tabeli stołeczną drużyną Waldemar Wspaniały.
Jego siatkarze wzięli sobie te słowa do serca, bo w pierwszym secie ich przewaga nie była zagrożona. W drugiej partii lepsi byli przyjezdni, którzy prowadzili również na początku trzeciej. Wtedy na boisku po kilkutygodniowej przerwie spowodowanej kontuzją pojawił się Piotr Gruszka i z jego pomocą bydgoszczanie rozstrzygnęli tę część gry na swoją korzyść. Czwarty set był najbardziej wyrównany, a zakończył wynikiem 29:27 dla Delecty.
Po spotkaniu siatkarze z Warszawy mieli sporo pretensji do pracy sędziów. Ich zdaniem, kilka decyzji Katarzyny Sokół, która pełniła obowiązki pierwszego arbitra, wypaczyło wynik ostatniego seta i całego meczu.
Niespodziewanie dla miejscowych kibiców wielkich emocji dostarczył mecz Jastrzębskiego Węgla z Pamapolem Siatkarzem Wieluń. Znacznie wyżej notowani gospodarze stracili jeden punkt, wygrywając po tie-breaku 3:2. Za najlepszego na boisku (MVP) wybrano Rosjanina Pawła Abramowa z Jastrzębskiego Węgla, choć trzy punkty więcej (23 wobec 20) zdobył Mikołaj Sarnecki (Pamapol).
Drugie zwycięstwo z rzędu odnieśli akademicy z Olsztyna. Drużyna trenera Mariusz Sordyla w pierwszych trzech spotkaniach nie wygrała choćby seta, a w dwóch następnych wywalczyła komplet punktów. W poprzedniej kolejce wygrała 3:0 w Warszawie, a w środę oddała tylko jednego seta Jadarowi Radom.
ZAKSA za mocna i emocji nie było
Spodziewanych emocji nie było natomiast w Kędzierzynie Koźlu, gdzie ZAKSA wygrała z Asseco Resovią 3:0, choć w pierwszych dwóch setach gra była dość wyrównana. Gospodarze zrewanżowali się tym samym za porażkę w półfinale play off w poprzednim sezonie.
Pierwszy set spotkania w Kędzierzynie nie zapowiadał szybkiego zwycięstwa gospodarzy. Od początku dobrze funkcjonował blok gości, którzy zatrzymywali ataki Tuomasa Sammelvuo i Jakuba Jarosza.
- Początek był dla mnie trudny. Cieszę się, że udało mi się przełamać i wygraliśmy - mówił po meczu Jarosz, wybrany MVP spotkania. W końcówce seta atakujący Kędzierzyna był nie do zatrzymania - doskonale uderzył po bloku wcześniej broniąc piłkę w polu, a w ostatniej akcji popisał się skuteczna kiwką.
W drugiej partii, po początkowym okresie wyrównanej gry, gospodarze zaczęli popełniać błędy i Resovia - po tym jak Mikko Oivanen "ustrzelił" zagrywką Michała Ruciaka - prowadziła trzema punktami. Straty zostały odrobione dzięki serii świetnych zagrywek Jarosza. Młody atakujący zanotował dwa z rzędu asy serwisowe i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Później jeszcze doskonałą grą w bloku popisał się Jurij Gładyr.
O trzecim secie spotkania w Kędzierzynie zawodnicy z Rzeszowa pewnie będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Już na początku seta serią skutecznych zagrywek popisał się Masny i Kędzierzyn prowadził 4:0. Przewaga gospodarzy jeszcze wzrosła po skutecznych atakach z krótkiej Gładyra i pojedynczym bloku Jarosza na wprowadzonym na boisko Krzysztofie Gierczyńskim. Ostatnią piłkę meczu w parkiet z krótkiej posłał Gładyr i kibice w kędzierzyńskiej hali mogli świętować zwycięstwo za trzy punkty.
Zdaniem trenera gości, w Kędzierzynie wygrał zespół zdecydowanie lepszy w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. "My zagraliśmy trochę słabiej niż normalnie, ale to nie umniejsza sukcesu drużyny z Kędzierzyna, która wygrała ten mecz zasłużenie. Mieliśmy szansę w drugim secie, kiedy prowadziliśmy już 8:5, i w zasadzie nie wiem czemu go przegraliśmy" - powiedział po meczu Ljubomir Travica.
- Statystyki pokazują, że byliśmy lepsi we wszystkich elementach. Ale przede wszystkim dziś widziałem na parkiecie zespół, których chciałbym oglądać zawsze. Waleczny, myślący o tym co się dzieje na boisku i o tym, żeby zwyciężyć w każdej następnej akcji, a jednocześnie nie przejmować się tym, że popełniło się jakiś błąd - podkreślił na konferencji prasowej trener Zaksy, Krzysztof Stelmach.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0