Fuahea Semi, bo tak saneczkarz nazywał się wcześniej, postanowił zmienić imię na nazwę producenta bielizny i podczas sobotnich zawodów na mistrzostwach świata w Altenbergu wywołał małą sensację.
Pomysł Bruno Bananiego rozzłościł wiceprezydenta MKOl Thomasa Bacha, który nazwał takie metody "perwersyjnym pomysłem marketingowym". - To jest w złym smaku, żeby zmieniać swoje imię na imię sponsora. Dla mnie to za dużo. To nie ma nic do rzeczy z prawdziwym marketingiem - stwierdził Bach.
Bach przyznał także, że jeśli Banani awansuje na igrzyska to MKOl nie będzie mógł zabronić saneczkarzowi wzięcia udziału w imprezie. Jeśli awansuje będzie pierwszym Tongijczykiem, który wystartuje na zimowych igrzyskach - Myślę, że nie możemy zareagować, jeśli ma takie imię w paszporcie - dodał.
MKOl jest bardzo czuły na próby tzw. ambush marketingu, bo chce chronić swoich sponsorów, którzy zapłacili miliony za prawo do reklamowania się w kontekście igrzysk.
Bruno Banani był w sobotę 34, czyli czwarty od końca. Uzyskał czas 56.326.


























suuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuper !!!!!!!!!! P O L E C A M !!!Opublikowane 11/02/2012 o godz. 23:41
WARTE POLECENIA !!!Opublikowane 11/02/2012 o godz. 23:40