Francuski zespół jest chyba sprawcą największej niespodzianki w tegorocznym PŚ, który tak naprawdę jest nieoficjalnymi mistrzostwami świata. W ćwierćfinale zespół Marca Lievermonta pokonali Anglików ze słynnym Johnny Wilkinsonem. W każdym razie wydawało się, że w walce o finał faworytem byli Walijczycy.
Kluczowym momentem spotkania była 18. minuta. Kapitan zespołu walijskiego Sam Warburton zaatakował Vincenta Clerca wynoszoną szarżą. Irlandzki arbiter Alain Rolland chwilę się zastanawiał, ale ukarał Walijczyka czerwoną kartką. To być może była zbyt pochopna decyzja. W każdym razie oznaczało to ponad 60 minut gry w osłabieniu i wielki dramat kapitana (ta akcja na zdjeciu poniżej).
Dziesięć minut po przerwie po kolejnym kopnięciu Parry, Francuzi prowadzili 9:3. Rywale byli lepsi, ale nie potrafili tego udowodnić. W końcu Mike Phillips zdobył punkty z przyłożenia. Niestety, dla jego zespołu Stephen Jones nie trafił z podwyższenia.
To był jednak zryw, który dał Walijczykom nadzieje na pokonanie Francji. Pięć minut przed końcem rzut karny z połowa boiska wykonywał Leigh Halfpenny. Mógł zapewnić swojej drużynie wygraną, ale miał niesamowitego pecha. Piłka o włos przeleciała pod poprzeczką. Ekipa z Wysp robiła jednak, co mogła. W ostatniej akcji, która zakończyła się po upływie regulaminowych 80 minut, Walijczycy mieli prawie 25 faz, ale nie dali rady odrobić jednopuntkowej straty, a na koniec stracili piłkę. Trzeba przyznać, że Francuzi znakomicie i bardzo konsekwentnie się bronili. Zrobili wszystko, aby nie popełnić żadnego błędu i to im się udało.
- Nie mogę być bardziej dumny z moich zawodników. Czuję jednak pustkę. Myślę, że ta czerwona kartka zrujnowała nam mecz... i nasze szanse na finał - mówił Warren Gatland.
- Możemy podziękować naszej obronie. Zagraliśmy z sercem. Jesteśmy szczęśliwy, że znaleźliśmy się w finale - dodawał kapitan Francuzów Thierry Dusautoir.
Tym samym "Trójkolorowi" awansowali do finału po raz trzeci. Wcześniej dokonali tej sztuki w 1987 i 1999 roku.
W drugim półfinale faworyt imprezy, a więc gospodarze Nowozelandczycy zmierzą się w niedzielę z Australią.
Francja - Walia - 9:8 (6:3)
Francja: Parra 9
Walia: Phillips 5, Hook 3
Francja: 15 Maxime Médard, 14 Vincent Clerc, 13 Aurélien Rougerie, 12 Maxime Mermoz, 11 Alexis Palisson, 10 Morgan Parra, 9 Dimitri Yachvili, 8 Imanol Harinordoquy, 7 Julien Bonnaire, 6 Thierry Dusautoir (capt), 5 Lionel Nallet, 4 Pascal Papé, 3 Nicolas Mas, 2 William Servat, 1 Jean-Baptiste Poux.
Rezerwowi: 16 Dimitri Szarzewski, 17 Fabien Barcella, 18 Julien Pierre, 19 Fulgence Ouedraogo, 20 Francois Trinh-Duc, 21 Jean-Marc Doussain, 22 Cedric Heymans.
Walia: 15 Leigh Halfpenny, 14 George North, 13 Jonathan Davies, 12 Jamie Roberts, 11 Shane Williams, 10 James Hook, 9 Mike Phillips, 8 Toby Faletau, 7 Sam Warburton (capt), 6 Dan Lydiate, 5 Alun-Wyn Jones, 4 Luke Charteris, 3 Adam Jones, 2 Huw Bennett, 1 Gethin Jenkins.
Rezerwowi: 16 Lloyd Burns, 17 Paul James, 18 Bradley Davies, 19 Ryan Jones, 20 Lloyd Williams, 21 Stephen Jones, 22 Scott Williams.
- Także na ten temat



Reuters





















