Oglądaj Eurosport i Eurosport 2 na żywo na ekranie Twojego komputera. Zarejestruj się TUTAJ
Brawo kibice Arki. Gdynio, wyznacz nową jakość!
Czyżby był to sposób na zdominowanie chamstwa na stadionach, zawłaszczającego określenia kibic? Moim zdaniem, tędy droga. Brawo prawdziwi kibice Arki Gdynia!!!
Nie będzie to żadną nowością, ale na wstępie zgodzę się z tym, że problem z chuligaństwem na stadionach to nie jest sprawa prosta jak konstrukcja cepa. Całość można spisać na liście, a w moim przekonaniu wyglądałaby ona w zarysie tak:
1. Ogólny poziom kultury społeczeństwa i wzajemny szacunek ludzi do siebie w nim panujący.
2. Skuteczne, szybko działające prawo, które bezwzględnie poradzi sobie z przejawami łamania prawa na stadionach.
3. Kluby, które chcą zmienić wizerunek kibica na trybunach. Odrzucenie współpracy ze skompromitowanymi grupami.
4. Piłkarski związek wspierający kluby i działania wszystkich na rzecz poprawy sytuacji. Tutaj także odrzucenie współpracy ze skompromitowanymi grupami. Ostracyzm po prostu.
5. Ostatni, ale bardzo ważny punkt. Pojawienie się alternatywnych dobrze zorganizowanych grup kibicowskich. Dlaczego akurat ci, a nie inni mają być najbardziej zagorzałymi fanami? Tutaj jednak wkraczamy po części w sferę zaangażowania społecznego Polaków.
Byłem bardzo zainteresowany, co tak bardzo rozwścieczyło Andrzeja Czyżniewskiego po meczu Arki z Legią. Pokazały to kamery Canal Plus Sport w Multilidze (sześć godzin roboty poprzedzonej przygotowaniami, niezły maraton...). Okazuje się, że ci „najbardziej zagorzali kibice” mają gdzieś swój klub. Nie chcieli dopingować, stwierdzili chyba, że piłkarze tego nie potrzebują w decydującej walce o utrzymanie. Ostatecznie się skompromitowali. Skompromitowali swój śmieszny, ogólnopolski protest, który prowadzi donikąd. Śmiech na sali zwyczajnie i tyle w temacie. W sumie i dobrze. Sytuacja ta pokazuje, jakie myślenie nimi steruje. A może brak myślenia? Chyba jednak to drugie.
Ale jest coś bardzo pozytywnego i budującego w tym, co się wydarzyło wczoraj w Gdyni. Okazało się, że na największej trybunie są fani, którzy chcą pomóc swojej drużynie i mają w nosie infantylny protest. Chcą kibicować, dopingować swój zespół niezależnie od sytuacji, bo o to w tym wszystkim chodzi. Kompromitacja nastąpiła natomiast, gdy „ci najbardziej zagorzali kibice” wygwizdali tych, którzy dopingowali Arkę. Na to wściekł się Czyżniewski.
I tutaj dochodzimy do punktu numer pięć. Proponuję klubowi i osobom chętnym do normalnego dopingu, w tym samorządowcom, by się spotkali. Ustalili wspólnie reguły współpracy. Klub może wspierać kibiców, chcących dopingować, a ignorować skompromitowaną bandę. Dzięki wspólnym działaniom klubu i kibiców, powstałby pierwszy i jedyny oficjalny fanklub kibiców Arki Gdynia, jedyny uznawany przez klub. Władze Arki mogłyby wesprzeć finansowo np. oprawy meczowe, które tworzyliby ci kibice, którzy chcą dopingować.
Pytanie pozostaje czy był to jednorazowy zryw, czy początek fundamentu, na którym można by zbudować alternatywną, większą, silniejszą grupę kibiców. Ja mogę tylko zdopingować do takiego działania obie strony. Wiem, że zmobilizować się jest ciężko, ale czytając tego typu listy, można sądzić, że materiał ludzki jest:
Ludzie, nie potrzebujemy tych pajaców! Tych śmiesznych hoolsów i ultrasów, którzy myślą, że Klub to Oni! Narzucają nam jakieś „zgody” i „kosy”, najgłośniej krzyczą o Wierności i Honorze, ale tak naprawdę załatwiają na trybunach swoje kibolskie interesy, a swój Klub potrafią zdradzić dla polityki, w imię jakiejś idiotycznej sztamy z kilkoma łysymi karkami z innego miasta. Nie potrzebujemy ich! Sami możemy dopingować! Sami możemy śpiewać, możemy zrobić widowisko i wyrażać emocje. Koniec ze śpiewaniem na rozkaz, albo z milczeniem na rozkaz! I nie musi nam żaden debil z megafonem dyktować, co mamy śpiewać.
Co ja mogę dodać. Tak, to w Was jest siła. Do dzieła, a raczej do boju o normalność na stadionach. Arko Gdynia, możesz wyznaczyć nową jakość nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Trzeba jednak podjąć wysiłek, żeby ten kapitał zaktywizować. Samo się nie zrobi. Tu wracamy do ostatniego zdania punktu numer pięć… Sam wiem po sobie, że to trudne. Ale nikt za nas i za Was tego nie zrobi. Jeśli chcemy, żeby było lepiej, sami musimy wziąć sprawy w swoje ręce. Odsunąć na boczny tor chorych fanatyków, toczących swoje wojenki, w których Wy nie chcecie uczestniczyć. Możecie stworzyć taką siłę, która ich zagłuszy. Na zawsze.
Piotr Kwiatkowski
























Wypociny o "jedynym, prawdziwym, itp." fanclubie pominę, bo są tak żenujące, że właściwe kompromitują autora jako poważnego rozmówce.Opublikowane 26/05/2011 o godz. 15:27