Jak doszło do awarii pańskiego auta?
KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: Ten dziewiąty etap zaczął się naprawdę nieźle. Bez problemów przebyliśmy pierwsze wydmy. Jechaliśmy dobrze. Nagle pojawiła się dziura. Nie za duża, nie za mała. Przejechaliśmy przez nią i wtedy samochód zaczął dziwnie się zachowywać. Przestał ciągnąć. Myślałem, że coś się urwało. Wyszliśmy i okazało się, że został tylko przedni napęd. Wał odpadł. Do tego był ukręcony w moście. Konieczna była wymiana całego tylnego mostu, a jego nie było w naszej serwisowej ciężarówce, więc w tym momencie skończył się dla nas rajd.
Ale części były w innej ciężarówce...
Rzeczywiście przyjechała do nas ciężarówka, która miała mocowania do mostu. Ale to był już nielegalny serwis, ponieważ ona wcześniej wycofała się z rajdu. Nie mógłbym wziąć z niej części, bo to byłoby oszustwo. A ja nigdy nie oszukuję.
Co pan czuł w tym feralnym momencie?
Ogromny żal. Nie mam do nikogo pretensji, bo wiem, że takie rzeczy zdarzają się w sporcie. W najlepszych zespołach urywają się części, coś pęka. Na to nie ma siły. Takie było nasze przeznaczenie, żeby wjechać w tę dziurę.
To bardziej pech czy błąd człowieka?
Nie wiem, w jakich kategoriach to rozpatrywać. Samochód czasem się psuje. My raczej jesteśmy przygotowani na wszystkie awarie. Ale coś w tym jest, że nagle nasza ciężarówka się zepsuła i nie mogła dojechać na start. Straciliśmy ją. Przełożyliśmy części do innego samochodu, ale most nie wchodził i akurat jego zabrakło. Jedynej rzeczy, której potrzebowaliśmy na etapie. Gdyby zepsuło się coś innego, wymienilibyśmy to.



From Official Website






















Nawet zgłaszając oficjalnie do organizatorów.
Coma za nielegal dostał 6h, ale jedzie dalej.
Ktoś zna regulamin w tej kwestii?Opublikowane 13/01/2010 o godz. 12:09