Według wyników zakończonego postępowania sądowego McRae ponosi całkowitą i absolutną odpowiedzialność za tragiczny wypadek, bo nieodpowiedzialnie i niepotrzebnie sprowadził helikopter na niski pułap w mocno zadrzewionej dolinie w celu wywołania dodatkowego dreszczyku emocji współpasażerów. Szkot nie miał odpowiedniej licencji do prowadzenia tej maszyny.
Rodzice Bena Porcellego przyznali, że rajdowiec nie prosił o pozwolenie na lot syna. Detektywi policyjni stwierdzili na miejscu zdarzenia, że zniszczenia były ogromne i ciężko było wywnioskować, że wypadek spowodowała katastrofa helikoptera.
W długim i potępiającym wyroku sąd orzekł, że 39-letni McRae był winny serii niebezpiecznych, lekkomyślnych i źle ocenionych manewrów podczas lotu, wliczając w to lot na bardzo niskiej wysokości wbrew podstawowym zasadom sztuki pilotażu.
Lot Colina McRae został po części nagrany przez Duncana. Na filmie widać, jak kierowca rajdowy leci na wysokości 84 metrów, by po chwili wykonać kilka podniebnych ryzykownych manewrów ku "wyraźnej uciesze pasażerów" - jak stwierdził sąd.
- Pan McRae wybrał lot helikopterem w Dolinę Myszy. Dla pilota-amatora bez odpowiedniego treningu, jakim był pan McRae, wybór wymagającego lotu w trudnym terenie był nierozważny i nierozsądny - orzeczono.
Jimmy McRae, ojciec kierowcy rajdowego, nalegał, że jego syn był wyszkolonym i doświadczonym pilotem. W krótkim oświadczeniu powiedział:
- Wciąż uważamy, że nie dowiemy się, co tak naprawdę spowodowało wypadek, ale nigdy nie mieliśmy wątpliwości, że Colin był dobrym pilotem. Wszyscy wiedzą z kariery rajdowej Colina, że ponad wszystko stawiał bezpieczeństwo i że jego reakcje, koordynacja oka i rąk była pierwszej klasy. Ostatnie cztery lata były bardzo trudne dla wszystkich zaangażowanych rodzin. Mamy nadzieję, że teraz będziemy mogli pójść naprzód.
- Także na ten temat



Imago





















