- To będzie bez dwóch zdań bardzo trudny mecz. Musimy jak najmniej gadać, tylko skupić się na grze - mówił przed meczem na oficjalnej stronie kieleckiego klubu rozgrywający, Uros Zorman.
Zawodnicy Vive rzeczywiście bardzo skoncentrowani rozpoczęli spotkanie na Węgrzech i w 18. minucie meczu prowadzili 9:5. Słabo w bramce gospodarzy spisywał się Mirko Alilović i jeszcze w pierwszej połowie zastąpił go Nandor Fazekas. Węgier okazał się najlepszym zawodnikiem swojej ekipy. Momentami bronił jak w transie. To głównie dzięki jego interwencjom Veszprem zaczął odrabiać straty. Na przerwę miejscowi schodzili prowadząc 13:12.
W drugiej połowie Veszprem długo kontrolował sytuację. Dopiero na pięć minut przed końcem kielczanie doprowadzili do wyrównania. Podobnie jak Fazekas w ekipie gospodarzy, tak Marcus Cleverly bronił z niesamowitym wyczuciem. W koncówce Duńczyk dał się ostro we znaki rywalom.
Finisz należał do graczy Wenty. Dwa trafienia Mateusza Jachlewskiego i jedno Mariusza Jurasika sprawiły, że goście na minutę przed końcem prowadzili 23:20. Zwycięstwa nie dali już sobie wyrwać, wywożąc z Węgier niezwykle cenne dwa punkty.
Powiedzieli po meczu:
Mariusz Jurasik: - Jestem bardzo zmęczony po tym spotkaniu, pomimo że grałem 30 minut, ale ta atmosfera i publiczność wycisnęły z nas dużo więcej. W bramce fenomenalny był dziś Marcus Cleverly. Obrona 5-1 spowodowała, że Veszprem nie miał pomysłu na grę i był zagubiony. W tym meczu pokazaliśmy, że umiemy zagrać z kontry, a uniemożliwiliśmy to gospodarzom. W Kielcach zdobyli 15 bramek z kontry, a tu 5-6.
Michał Jurecki: - Mecz walki z obydwu stron. Przegrywaliśmy już trzema bramkami, ale mimo tego wywozimy z Veszprem arcyważne dwa punkty. Zagraliśmy dobrze w obronie, Marcus "wyjął" kilka piłek i rywale nam nie odskoczyli. Czuliśmy wsparcie naszych kibiców cały czas i to też pozwalało nam utrzymać kontakt z przeciwnikiem. O zwycięstwie zdecydowała skuteczność rzutów z czystych pozycji w końcówce i rewelacyjna gra w bramce Marcusa".
Patryk Kuchczyński: - Na pewno dzisiejsze spotkanie było bardzo twarde. Była niesamowita walka i atmosfera na trybunach. Cały mecz był wyrównany, ale w końcówce to my zdobyliśmy decydujące bramki.
Bartłomiej Tomczak: Cóż mogę powiedzieć po takim spotkaniu. Zagraliśmy super w obronie, rewelacyjny był Marcus. W pewnym momencie drugiej połowy węgierski zespół nie miał pomysłu na grę, nie wiedział, co zrobić i udało nam się odrobić stratę oraz zdobyć dwa punkty, co nie udało się tutaj wielu innym zespołom. Jesteśmy wycieńczeni, ale niesamowicie szczęśliwi, że mogliśmy sprawić radość 200 kibicom, którzy przyjechali za nami.
- Także na ten temat



Eurosport






















4 (cztery) :)Opublikowane 12/02/2012 o godz. 11:22
z gory dzieki za pomocOpublikowane 12/02/2012 o godz. 10:40