Mistrzowie Afryki przegrali 3:4, bo Ahmed Al Muhamadi zatrzymał zmierzającą do bramki piłkę ręką. Webb, który przyzwyczaił kibiców do interpretowania przepisów piłki nożnej na własny sposób, tym razem jak najbardziej słusznie wskazał na jedenasty metr.
Asystent trenera reprezentacji Egiptu stwierdził nawet, że decyzji Howarda Webba wcale nie podważa. W czym rzecz? Gharib Chawki stwierdził, że Anglik nie miał do tego prawa, bo przy dyktowaniu "jedenastki" konsultował się z sędzią technicznym, który miał podgląd na powtórki wideo.
- Najpierw Webb tak jak sędzia liniowy wskazał na rzut rożny, a dopiero po dwóch, trzech minutach pokazał czerwoną kartkę i podyktował rzut karny. Dlaczego zmienił decyzję? Bo czwarty sędzia powiedział mu, co się stało - relacjonował Chawki.
- Z tego, co mi wiadomo, przepisy nie pozwalają na korzystanie z zapisu wideo - powiedział. - Nie podważamy decyzji sędziego, ale sposobu, w jaki została podjęta. Chyba że zmieniły się przepisy, a nam nikt nie powiedział? - naigrywał się asystent reprezentacji Egiptu.
Selekcjoner "Canarinhos" Dunga trzyma stronę sędziego. - Podjął słuszną decyzję - stwierdził. Nie chciał odnosić się do tego, że Howard Webb podparł się powtórkami telewizyjnymi. - To problem Egiptu, nie nasz - spuentował.



PA Photos





















