- Jesteśmy smutni i przygnębieni - powiedział przedstawiciel Anderlechtu David Steegen. - Z naszej strony nie będzie jednak żadnej wendetty. Mafijne praktyki nie przystają do tradycji i wizerunku naszego klubu - zaznaczył.
Steegen dodał, że w Anderlechcie nie ma parcia na ukaranie sprawcy tego ogromnego nieszczęścia Axela Witsela. - Nie żądamy niczego. Istnieją niezależne instytucje, które szanujemy i w których niezawisłość wierzymy. Nie naszym zadaniem jest wskazanie, jaką karę powinien ponieść Witsel. Władze zawodowej ligi belgijskiej, której wizerunek ucierpiał w niedzielę, kontaktowały się już z naszym klubem. Celem jest podjęcie działań, które wyeliminują podobne zajścia w przyszłości - zadeklarował David Steegen.
Nie można jednak wykluczyć dalszego ciągu sprawy w sądzie na drodze powództwa cywilnego. - Nie zapadła jeszcze decyzja, czy będziemy w jakikolwiek sposób prawnie dociekać odszkodowania. Najpewniej pozostanie to w gestii samego Wasilewskiego, do którego należeć będzie decyzja. Przypuszczam, że jeśli to zdarzenie zakończy jego karierę piłkarską, wystąpi na drogę sądową. Miejmy jednak nadzieję, że będzie mógł grać – zakończył Steegen.



Imago





















