Byli piłkarze o znanych nazwiskach nie należą do najtańszych. Brazylijczyk Zico, Holender Frank Rijkaard, Włoch Gianfranco Zola czy Hiszpan Josep Guardiola, dostają grube miliony za prowadzenie wielkich zespołów. Równie dużą kasę płacą mniejsze kluby, mające duże aspiracje. Jednak Zenit Sankt Petersburg czy Fenerbahce to drużyny, o których słyszeli kibice futbolu. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z nowym zespołem Christo Stoiczkowa – Mamelodi Sundowns.
Klub z RPA w poprzednim sezonie zajął 9 miejsce w tamtejszej Premier League. Mamelodi zarządza charyzmatyczny afrykański milioner Patrice Motsepe, który żąda od swoich zawodników efektownej i ofensywnej gry. Ponieważ ostatnio zespół nie prezentował się tak jak powinien, z funkcji szkoleniowca zwolniony został Francuz Henri Michel. Zastąpi go właśnie Stoiczkow.
Bułgar podpisał kontrakt na dwa lata i ma zarabiać ponad 120 tysięcy funtów tygodniowo. Stawki na poziomie najlepszych piłkarzy Premier League, tyle tylko, że angielskiej. Stoiczkow w swojej klubowej karierze strzelił 220 goli, występując m.in w Barcelonie, Parmie, CSKA Sofia czy Chicago Fire. W reprezentacji zagrał 83 razy i zdobył 37 bramek.
Drużyna Mamelodii nosi przydomek „The Brazillians” ze względu na klubowe, żółto-zielone barwy. Trudno powiedzieć czy Stoiczkow podoła zadaniu i jego podopieczni będą się prezentowali niczym Canarinhos. Bułgar, prowadząc reprezentację swojego kraju, nie zdołał zakwalifikować się na niemiecki mundial. Sztuczki z piłką wychodziły mu zdecydowanie lepiej niż tłumaczenie taktycznych niuansów. Potwierdził to, kiedy będąc szkoleniowcem Celty Vigo, doprowadził zespół do spadku z Primera Division.
Na pewno jednak kibice nie będą narzekali na nudę. Stoiczkow znany jest z licznych uszczypliwości, zarówno pod adresem swoich piłkarzy jak i sędziów czy trenerów. Swego czasu krytykował reprezentantów Bułgarii za „głupie fryzurki i tatuaże”, podczas gdy powinni zachowywać się „jak prawdziwi, twardzi i bezlitośni mordercy na boisku”. Oberwało się także sędziemu technicznemu po jedynym ze spotkań eliminacyjnych: „Miałem z nim problem, pokrył mnie niczym obrońca”.
Jeden cytat doskonale oddaje charakter Bułgara.
- Niektórzy piszą, że jestem geniuszem. Inni mówią, że nie szanuję ich kraju. Ale zachowuję się tak samo jak oni. Nie wiem czy pamiętacie, ale to ja podczas odgrywania francuskiego hymnu przykucnąłem i zacząłem wiązać sznurówki w butach. Nie obchodzi mnie, co o mnie piszą i mówią – cały Stoiczkow.



EFE





















