W styczniu brazylijski piłkarz był kuszony przez szejków z Manchesteru City. Wtedy odmówił, dając do zrozumienia, że najchętniej do końca swojej kariery zostałby w rossonerich. - Tak długo jak Milan będzie walczył o najwyższe cele, zamierzam tu zostać. Chcę się zestarzeć w Mediolanie - zapewniał, wprowadzając kibiców Milanu w ekstazę.
Wystarczyło pół roku, by sytuacja diametralnie się zmieniła. Według samego piłkarza decydujący wpływ na zmianę decyzji miał kryzys ekonomiczny, w jakim znalazł się klub z Mediolanu. - Kryzys poważnie dotknął przedsiębiorstwa, a Milan to przedsiębiorstwo. Pieniądze z mojego transferu pomogą klubowi przezwyciężyć trudny moment i zbudować jeszcze jaśniejszą przyszłość - powiedział piłkarz.
Tylko że równie ważny był aspekt sportowy. Kaka nieraz podkreślał, że jeśli miałby gdzieś odejść, to tylko do Realu. - Niech będzie jasne: nie chodziło tylko o ekonomię. Real mi się podoba - przyznał. - To legendarny klub. Kiedy zaproponowano mi możliwość przejścia do Realu, od razu zaakceptowałem propozycję. To piękne wyzwanie - dodał.
Nowo powołany prezes Realu Florentino Perez, dla którego pozyskanie Kaki to zaledwie jeden z kroków do wskrzeszenia epoki "Galacticos", zaproponował piłkarzowi koszulkę z numerem 5. W takim samym trykocie grał w Realu Zinedine Zidane. - "Zizou" był mistrzem. Tworzył historię tego klubu. Ja też chcę się przyczynić do wygrania czegoś ważnego - mówił.
Kaka podpisał z Realem Madryt sześcioletni kontrakt. Dokładnie tyle czasu spędził w Mediolanie. "AC Milan dziękuje Kace jako człowiekowi i piłkarzowi za jego decydujący wpływ na wiele zwycięstw. Strata dla zespołu rossonerich, choć ciężka, może zostać zapełniona. Bardzo trudno będzie jednak zapełnić pustkę, którą zostawi jako osoba - świetlisty przykład powagi i profesjonalizmu" - napisano w klubowym komunikacie.
- Życzę Milanowi, by zdobył scudetto i całą resztę. No, może poza Ligą Mistrzów, którą chcę wygrać z Realem - ogłosił laureat Złotej Piłki z 2007 roku.



Imago





















