W czterech pierwszych kolejkach Serie A Roma wywalczyła dwa punkty. Jak na wicemistrza Włoch dorobek więcej niż mizerniutki. W przełamanie w meczu z Interem, obrońcą tytułu i liderem rozgrywek mało kto wierzył. A jednak.
Pierwsze zwycięstwo w sezonie ekipie z Rzymu zapewnił Mirko Vucinić. Czarnogórzec pojawił się na boisku w drugiej połowie i w końcowych fragmentach meczu wprawił publiczność na Stadio Olimpico w ekstazę. Po świetniej wrzutce Daniele De Rossiego Vucinić rzucił się szczupakiem i pokonał Julio Cesara.
Ogromna radość napastnika Romy mieszała się ze złością, że w ostatnich meczach często pisana mu była rola rezerwowego. Chwilę po zdobyciu bramki Vucinić pobiegł w stronę band reklamowych i skopał je z furią. Kto wie, czy swoją akcją nie uratował posady temu, do kogo miał najwięcej żalu - trenerowi Claudio Ranieriemu.
Po pierwszej połowie to Inter był bliżej prowadzenia. Po bombie Dejana Stankovicia sprzed linii pola karnego bramkarza gospodarzy wyręczyła poprzeczka.
Po przerwie mecz zrobił się bardzo brutalny, a kibice oglądali więcej fauli niż dobrych zagrań. Sędzia pokazał aż 7 żółtych kartek (przed przerwą jedną), ale wszystko to poszło w niepamięć - przynajmniej dla fanów Romy - po strzale Vucinicia w 91. minucie gry.
- Także na ten temat



AFP





















