Jose Mourinho był gościem telewizyjnego show we włoskiej telewizji - "Kto wrobił Piotrusia Pana?". Gdyby takie same pytania zadano mu przez dziennikarzy podczas konferencji prasowej, pewnie odebrałby to jako prowokację, ale kiedy zadawały je dzieci w wieku od 4 do 9 lat, Portugalczyk uśmiechał się, odpowiadał szczerze i jak zwykle był sarkastyczny. Zwłaszcza gdy zapytano go o to, czy śmieje się przez sen. - Prawdopodobnie tak, bo później w ciągu dnia już tego nie robię - wypalił.
Zarabiasz mnóstwo pieniędzy, ale czy płacą ci też, kiedy przegrywasz? - zabrzmiało jedno z pytań. - Trenerzy zwykle zarabiają więcej ...- odparł Mourinho i zaraz dodał: gdy opuszczą klub, a nie kiedy w nim pracują, ale ja wolę pracować niż dużo zarabiać.
Chłopiec o imieniu Massimo zapytał, czy "Special One" przyjdzie kiedyś obejrzeć jego grę. - Bardzo bym chciał, ale to może być trudne. Mój syn też trenuje, a ja jestem tak zajęty, że nie miałem nigdy czasu, żeby pojechać i go zobaczyć - odpowiedział szkoleniowiec Interu.
Kolejne pytania nie były łatwiejsze. Dzieci były zainteresowane tym, czy Jose Mourinho używa brzydkich wyrazów. - Tak, czasem używam brzydkich słów, wspólnie z piłkarzami i trenerami, gdy jesteśmy zdenerwowani.
- Nie widzę siebie w roli trenera kobiecego zespołu, ponieważ wystarczająco ciężko jest z panami, a jeszcze trudniej byłoby z kobietami - odpowiedział na pytanie Alessii.
Program wyglądał dość komicznie. Mourinho siedział jak zwykle za stołem w sali konferencyjnej, ale to dzieci zajęły miejsca dziennikarzy. Nie przez przypadek Portugalczyk tak podsumował osobliwą konferencję prasową: Gdybym mógł zamienić wszystkie konferencje prasowe na coś takiego...



Other Agency





















